Share | 

 

 Szmaragdowy Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lanse
Punkty Aury : 3100
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Szmaragdowy Las   Wto Lut 13, 2018 4:48 pm

First topic message reminder :

Szmaragdowy Las służy jako miejsce inicjacji nowych studentów Akademii Beacon Academy. Rozciąga się od Beacon Cliff, na którym znajduje się akademia. Aby monitorować las i jego wrogich mieszkańców, szkoła zainstalowała kamery w kilku miejscach w lasach.
Nie wiadomo dokładnie, ile rodzajów Grimm żyje w lesie, ale ujawniono, że zamieszkują tu Beowowate, Ursai, Król Taijitus, Nevermores i Death Stalkers. Na północnym krańcu lasu znajduje się opuszczona świątynia, z której uczniowie muszą odzyskiwać relikwie i sprowadzać je z powrotem na skały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



























AutorWiadomość
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Maj 18, 2018 8:59 pm

W tak niewielki punkt jakim była szczelina między żądłem, a resztą pancerza trudno było trafić, a tym bardziej naruszyć ciało na tyle, by żądło samoczynnie odpadło, aczkolwiek kolejne strzały dawały stopniowo jakiś efekt. Miejscami pancerz się kruszył, gdy pociski raz za razem trafiały ten sam punkt. Strzał w oko okazał się za to dosyć celny pomijając już niesprzyjające warunki jakimi był brak dobrej pozycji do strzału oraz krótkie mierzenie. Pocisk trafił w kościaną maskę tuż koło oka, jednak takie puknięcie pocisku wystarczyło, by na chwilę skorpiona oszołomić. Podobnie jak walnięcie człowieka w nos rzuconą znienacka piłką.
Kiedy kadet zaczął uciekać w stronę lasu, na polanę dostała się Arisu, która zaczęła strzelać do skorpiona. Czując uderzające sople lodu o swój pancerz, obrócił się w ich stronę z uniesionymi szczypcami, zasłaniając się przed pociskami. Aczkolwiek zdecydowanie to odczuł, gdyż dziewczyna uderzyła go w tył, gdzie pancerz był znacznie słabszy z racji tego podniesionego ogona. Musiało to być miększe i gorzej opancerzone, by ta część mogła się poruszać. Kolejne pociski, tym razem ognia przyniosły taki efekt, że stwór zaczął się cofać. Owady nie lubią wysokich temperatur, a tym bardziej gdy coś świetlistego leci prosto na nie. Skorpion cały czas zasłaniał się przed pociskami swoimi szponami, a gdy Arisu do niego podbiegła, by wykorzystać swoje dłonie nastąpiło coś czego mogła się nie spodziewać. Otóż jej dotyk może faktycznie miał te 190* C, ale nie na tak wielkiej powierzchni. Musiałoby jej to zająć znacznie więcej czasu, by móc faktycznie rozgrzać opancerzone ciało owada, a by go spalić potrzeba było zdecydowanie wyższych temperatur. Ta temperatura podobna jest do tych, które emitują współczesne kuchenki. Młoda łowczyni pewnie u normalnego człowieka dotykiem wywołałaby poparzenia gdyby zetknąć się ze skórą, jednak na dużego Grimma o grubszym pancerzu sprawdzało się to trochę gorzej.
Skorpion momentalnie się obrócił i uderzył ją szponami, rzucając ją na pobliskie drzewo. Poczuła ból w prawym barku, a po ciosie szczypcami pozostało rozcięcie na wysokości skroni, z którego sączyła się krew. Aura na szczęście złagodziła efekty uderzenia i ochroniła łowczynię, jednak sam Deathstalker nie pozostawał dłużny dziewczynie, która tak go potraktowała. Rozwścieczony Grimm zaszarżował w jej stronę kłapiąc szczypcami ofensywnie. Był teraz ustawiony tyłem do Shrike.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Maj 18, 2018 9:35 pm

Pojawienie sie Arisu i jej atak na Deathstalkera troche zaskoczył i zdenerwował Shrike'a gdyż pokrzyżował jego plan wciągnięcia potwora w pułapkę.- .Donnerwetter!.-wykrzyczał, wystrzeliwując ostatnie sześć naboi w tył korpusu. Odpiął magazynek i ruszył do szarży. Wpadł z impetem wbijąc bagnet w stwora, dżgnął go dwa razy i wskoczył na jego grzbiet zmieniając Broadside w topór i z całej siły zaczął rąbać ciało potwora
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Maj 18, 2018 10:28 pm

Cholera, a miałam taki dobry plan. Nie zdążyła odpowiednio mocno "rozgrzać" swojej prawej dłoni, choć efekt był dobry, ale nie takiego się spodziewała. Krzyknęła głucho kiedy jej plecy uderzyły o drzewo. Przez krótki moment zakręciło jej się w głowie. Pokręciła nią kilka razy na boki by pozbyć się tego dziwnego uczucia. Aktywowała oba ramiona. Kiedy tylko przestało kręcić jej się w głowie. Kiedy tylko jej kompan wpadł na Grimma, sama zaczęła "podgrzewać" prawą dłoń do maksymalnej temperatury. Miała zamiar znowu go dotknąć i spalić, tym razem powinno się udać. Wstała i zaczęła biec w stronę Grimma. Nanosiła niewielkie ilości lodu na odnóża gada by spowolnić jego ruchy, a przede wszystkim powstrzymać go od zadawania obrażenia jej i jemu kompanowi. Następnie starała się rozgrzać ramię jak najmocniej w jak najkrótszym czasie po czym przyłożyła dłoń do tylnej części grzbietu Grimma z nadzieją, że  go to załatwi na dobre. Unikała się jego ataków jak mogła i starała się w jak najkrótszym czasie wykończyć go wraz z Shrike.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Maj 25, 2018 2:07 pm

Skorpion czując kolejne pociski wbijające się w jego tył, zaczął się odwracać w stronę Shrike’a. To najwyraźniej grimma zabolało, bo wydał z siebie syk i mocniej kłapnął szczypcami, jednak był zdecydowanie za wolny, by obrócić się na tyle szybko o 180 stopni. Dlatego najpierw przyjął to dźgnięcie w tył, a zaraz potem łowca znalazł się na grzbiecie stworzenia, które zbyt ucieszone z tego faktu nie było. Skorpion wierzgał, próbując zrzucić z siebie rąbiącego go kadeta. Wzięcie prawidłowego zamachu oraz jednoczesne utrzymanie się na grzbiecie było nie lada sztuką, zwłaszcza gdy robal próbował używać swojego ogona i dodatkowo utrudniać czarnowłosemu robotę. Z czasem jednak kolejne uderzenia przynosiły efekty w postaci skruszeniu pancerza w określonych miejscach.
Deathstalker był na tyle pochłonięty zrzucaniem Shrike’a ze swojego grzbietu, że nie zauważył nadchodzącej Arisu, która znowu postanowiła spróbować użyć swojej sztuczki. Niewielkie kawałki lodu nie unieruchomiły go, ale jej kolega już o to zadbał, by robal był zajęty. Skorpion czując, że coś go piecze w tyle nie zaczął się obracać. Zareagował w jedyny, najlepszy dla niego sposób. Gwałtownie opuścił tył swojego odwłoku, by móc przygnieść osobę stojącą za nim i przypalającą go. Tutaj Arisu miała wybór. Trzymać dalej i jeszcze bardziej irytować Grimma, czy może uniknąć przygniecenia ogonem, który może być dosyć ciężki. Z tyłu był cieńszy pancerz, ale patrząc na wielkość źródła ognia to było jak przyłożenie rozgrzanej igły. Parzyła punktowo, na stosunkowo niewielkim obszarze, będąc dosyć nieprzyjemnym, aczkolwiek nie stanowiąc jednocześnie wielkiego zagrożenia. Shrike natomiast dzięki tej akcji mógł wziąć pewniejszy zamach i uderzyć mocniej w pancerz, odłamując tym samym jedną płytkę. Teraz tylko ją podważyć, by móc dostać się do „miękkiej” części pajęczaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Maj 25, 2018 5:52 pm

Widząc że atak Arius był raczej średnio udany choć osłabił pancerz to nie wiele mu dał. Uderzył jeszcze kilka razy w osłabione miejsce po czym unikając ataków ze strony stwora wyrysował rune by przywołać chmurę tlenu oraz innych łatwopalnych gazów z okolicy i opatulić nią siebie oraz potwora.-Arisu potrzebuje ognia!-krzyknął uderzając po raz kolejny w pancerz i unikając nadlatujących ciosów. Gotował sie by w razie czego odskoczyć w ostatniej chwili choć wątpił by mu sie udało. "Eh życie... Było nieźle szkoda że tak krótko" powiedział w myślach.
PA:-250


Ostatnio zmieniony przez Shrike dnia Sob Maj 26, 2018 1:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Sob Maj 26, 2018 1:02 pm

Nie mogła uwierzyć, że to małe wredne zwierze nie mogło w końcu umrzeć, coraz bardziej ją to denerwowało. Nie mogła więcej marnować PA, zważając na fakt, że nie wiedziała ile jeszcze będzie musiała podróżować by znaleźć swój artefakt. Zgiń w końcu do jasnej cholery! przyłożyła dłoń w miejsce gdzie Shrike zrobił dziurę, zaczęła wytwarzać niewielkie ilości ognia około 1 cm. Starała się wytwarzać ogień w jak najkrótszym czasie, jak najwięcej. Nie wiedziała co chłopak zrobił, ale jeżeli ma to pomóc zabić tego Grimma to z chęcią pomoże. Zwłaszcza, że dupa tego stworzenia nie była lekka i zaczęło ją to boleć i irytować jeszcze bardziej. W aktualnej chwili ignorowała ból jaki odczuwała. Liczył się tylko fakt pokonania Grimma. Warto wspomnieć o tym, że jej dłoń dalej przyłożona była w tym samym miejscu rozgrzana do czerwoności, a z przedramienia zaczęły wytwarzać się kulki ognia. Miała tylko nadzieję, że to co zaplanował Shrike zadziała.

Pa: 750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Maj 28, 2018 9:21 pm

Na otwartej polance, dwojga łowców dalej próbowała sił z ośmionogim przedstawicielem Grimmów. Szło im nawet nieźle, bo robala dali radę uszkodzić parę razy, a teraz na dodatek postanowili wprowadzić plan w życie, którego pewnie nawet nie powstydziłby się dyrektor Beacon. Ponoć w przeszłości wjechał na Ursie do klasy, ale to historia na inną chwilę, bo Shrike i Arisu przystąpili do działania. Dla dziewczyny sprawy miały się zarazem trochę lepiej, ale też gorzej. Zła wiadomość była taka, że ogon swoje ważył i zaczynała czuć jak jej bark, którym musiała się zaprzeć – powoli kapitulował pod ciężarem stworzenia. Z drugiej jednak strony ogon miał potem przyczynić się do jednej rzeczy, która zdecydowanie była na korzyść dziewczyny.
Zacznijmy od tego, że kiedy kadet wytworzył swoją chmurę, a do niej doszła iskierka to nastąpiła reakcja łańcuchowa. Momentalnie wszystko zapłonęło, zaś spalanie się gazu wywołało efekt podobny do eksplozji słabszego granatu. Huk był bardzo zbliżony do wybuchu faktycznego odłamkowego, część ptaków z pobliżu (jeśli jeszcze tam była) odleciała przerażona. Oczywiście najgorzej było w epicentrum tego, zdarzenia ale to temat na inne rozważania. Rzecz w tym, że Shrike był w trakcie odskoku i wybuch po części go złapał. Gorące powietrze i eksplozja, pchnęły go w stronę krzewów. Wpadł w krzewy cierniowe, ale na szczęście większość wybuchu zaabsorbowała aura, więc był jedynie troszkę osmalony i spaliły mu się brwi. Pomijam już fakt potrzeby wyciągania z ciała cierni oraz nieprzyjemne wychodzenie z krzaków. Aura może reaktywnie chroniła swojego właściciela przed niebezpieczeństwem, ale krzaki to był nadal potężny wróg. Nadal łowca mógł się skaleczyć, chociaż takie drobne ranki szybko się goiły.
Przejdźmy jednak do Arisu, która była niemalże w centrum tego zdarzenia. Otóż ogon skorpiona się przydał, bo podczas eksplozji stworzenie przycisnęło ją ogonem do ziemi i tym samym zasłoniło przed efektami. Musiała się tylko wygrzebać spod cielska Grimma, który powoli rozpadał się na pył, płonąc jeszcze miejscami. Wszędzie wokół rozrzucone były segmenty jego pancerza, a obojgu łowców od wybuchu dźwięczało w uszach. Przez chwilę mogą być problemy ze słuchem oraz zachowaniem równowagi, ale to najpewniej minie. Aura swoje zrobi.
Była jeszcze jedna kwestia. Shrike podczas eksplozji gdzieś zgubił swoją torbę, którą miał przy pasie. Mogła zostać wyrzucona gdzieś w krzaki najpewniej. Trochę czasu może zająć jej poszukiwanie. W każdym razie dwójka wyszła z tego bez większego szwanku czy uszczerbku na zdrowiu, chociaż samej Arisu trochę się kręciło w głowie. Może to kwestia przyjęcia wcześniej tamtego uderzenia szczypcami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Wto Maj 29, 2018 5:58 am

"I belive i can fly..." Z jakiejś przyczyny jego mózg zanucił to zdanie gdy siła wybuchu odrzuciła go w krzaki. Na chwile pociemniało mu przed oczami, gdy wracała ostrość widzenia pierwsze co to poszukał broni. Z ulgą stwierdził że Broadside leży na wyciągnięcie ręki. Wstał obolały i spojrzał na wiszącą w strzępach koszulę brudną od trawy, błota i krwi. Co gorsza zauważył też brak torby z artefaktem. -Donnerweter- zaklął i rytmicznie wyrąbując sobie toporem drogę przez krzaki począł szukać przeklętej torby bacznie obserwując gdzie mogło ją ponieść.Po jakiś pięciu minutach dał sobie spokój, torując sobie drogę przez cierniste zarośla swoim toporem wyszedł na polane. Tam zdarł z siebie łachman ktory kiedyś był jego koszulą i cisnął gdzieś w krzaki świecąc teraz ozdobioną kilkunastoma sznytami klatą. Wyglądał teraz jak zdziczały barbarzyńca po skończonej bitwie. Szybkim ruchem sprowadził Broadside do formy karabiny, przerzucił przez ramię i z kieszeni spodni wyjął papierosa. Zapalił go musiał trochę się uspokoić bo zaraz szlag go trafi.
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Wto Maj 29, 2018 11:30 am

Udało się w końcu, nareszcie. Odetchnęła z ulgą kiedy w końcu i zaczęła wychodzić spod Grimma, który z każdą chwilą rozpadał się na kawałki. Spojrzała na chłopaka, jednak nie mogła stwierdzić czego szuka i dlaczego jest tak zdenerwowany. Odczekała dłuższa chwile nim jej słuch wróci do normy. Chyba powinnam tam wrócić... choć z drugiej strony nie wiedziała co było na samym dnie. Otrzepała swoje ubrania i rzuciła do Shrike krótko.
-Nie ma za co, za uratowanie tyłka - Następnie po tych słowach obróciła się na pięcie i poszła tam skąd przyszła. Skierowała się ponownie przez las w miejsce gdzie powinna być głęboka dziura. Ostrożnie zeszła kawałek w dół zbocza trzymając się mocno ściany lub wystających jakiś gałęzi spod ziemi. Pytanie tylko czy jednak warto było schodzić na sam dół? Czuła jak ziemia osuwa się spod jej podeszew butów. Może gdyby coś więcej widziała zeszła by niżej, ale było tam tak ciemno, że nic nie mogła dostrzec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Wto Maj 29, 2018 1:01 pm

Shrike splunął i w ślad za odchodzącą Ari posłał serdeczne pozdrowienie środkowym palcem. "Poradziłbym sobie bez ciebie o wiele sprawniej" powiedział w myślach. Wyrzucił niedopałek papierosa, łyknął wody z manierki przy pasie i rozkładając Broadside do formy topora zaczął karczować krzaki w poszukiwaniu torby z artefaktem. Ciął wściekle jakby krzaki były hordą grimmów, buzowała w nim złość zmieszana z adrenaliną musiał to rozładować i jak najszybciej biec na klif. Wybuch mógł zaalarmować pozostałe bestie a wtedy znów będzie gorąco czego nie chciał bo w ładownicach zostało mu dziesięć kul a to stanowczo za mało.
Powrót do góry Go down
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Cze 04, 2018 9:44 pm

Shrike postanowił zostać ogrodnikiem i karczować krzaki w lesie. Była to iście toporna harówka, która koniec końców nie przynosiła efektów. Nie mógł nigdzie znaleźć swoje torby, aż do pewnego momentu gdy coś mu spadło na głowę. Dosłownie to coś z korony drzew rzuciło w niego kamieniem. Korona zaszeleściła i z drzewa na drzewo przeskoczyła czarna, grimmowata małpa. Stworzenie wyglądało jak Grimm z kolcami wzdłuż kręgosłupa, aż po sam ogon. Na końcu brakowało jednego kolca z jakiegoś powodu. Małpa miała charakterystyczną „maskę”, a to czym rzuciło nie było w istocie kamieniem, a jakiegoś rodzaju kością. Było ostro zakończone i pasowało idealnie jako brakujący kolec. Mało tego małpa miała swoich kumpli, dokładniej 5 innych małpek z czego jedna miała zawieszoną torbę. Nie były to bardzo bojowe Grimmy, bo po obrzuceniu Shrike’a swoimi kolcami po prostu zaczęły uciekać skacząc z korony na koronę. Wydając z siebie małpi skrzek, który bardzo łatwo pomylić ze śmiechem bardzo wrednego dziecka.
Tymczasem Arisu zaczęła schodzić w dół dawnej kopalni lub kamieniołomu. Nie była ekspertem od prac wykopkowych, dlatego też trudno było odróżnić sprzęt wykorzystywany w obu tych przybytkach. Faktem pozostawało, że po drodze widać było trochę szkieletów oraz kilofów, zaś na dole poza wejściem do szybu kopalnianego znaleźć można budynek, w którym składowało się narzędzia jak również inny domek zapewne dla robotników. Wewnątrz wszystko zostało tak jakby wszyscy nagle porzucili swoje zajęcia i wyszli. Narzędzia ustawione w rządku, stroje na wieszakach, nawet otwarte szafki z porzuconymi rzeczami. Nawet znalazło się parę pękniętych ampułek z Dustem, chociaż po zebraniu tego do kupy uzbierałoby się po jednej ampułce świetlistego dustu oraz pyłu ognia. Niewiele bo około 50 gramów, ale zawsze coś. Do zbadania pozostawał jeszcze szyb kopalniany, ale czy Arisu zdecyduje się tam wejść po ciemku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Wto Cze 05, 2018 1:25 am

-Kurrrrr....- wydusił przez zęby przekleństwo patrząc jak grimmy uciekają z jego torbą od ładownicy. Teraz to gniew w nim buzował, buzował tak że zaraz mogłoby dojść do samozapłonu okolicznych drzew, szybko jednak się opanował jak nakazywała mu wpojona wojskowa dyspiclina. Przewrócił oczami i obrócił na pięcie, dobył z drugiej torby pas do karabinu. Przymocował go i przerzucił sobie broń przez plecy. "Mówi się trudno i idzie się dalej. A mówił ojciec żeby do regularnego wojska wstąpić a nie pchać się na łowce" powiedział do siebie w myślach. O jakże teraz wolałby siedzieć w koszarach lub za sterami statku powietrznego a nie tutaj rozsierdzony, pozbawiony brwi oraz koszuli szukając jakiś "skarbów". Kopnął leżący opodal kamień i pobiegł pod klif. Tam wspomagając się swoim semblancem by tworzyć wygodne oparcia dla dłoni i nóg wspinał się w góre klifu.
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Wto Cze 05, 2018 1:31 pm

Wydawało mi się, że wygląda gorzej mruknęła w myślach schodząc ostrożnie coraz niżej i niżej w dół zbocza. Ktoś tu kiedyś pracował i z pewnością nie była to jedna osoba, a cała masa ludzi schodziła ostrożnie skupiła się na tym by zejść bezpiecznie na sam dół, trzymała się ziemi lub gałęzi, które wystawały z ziemi. Jeżeli to nie pomagało wbijała nawet palce i paznokcie w ziemie by mieć większą przyczepność. Kiedy jakiś cudem zeszła na sam dół usiadła na ziemi zmęczona, chciała złapać oddech jednocześnie mogła się na spokojnie rozejrzeć po tym całym pomieszczeniu.
Jeżeli na ziemi leżała jakaś pusta butelka, albo pusta ampułka to wzięła dust, który widziała i zostawiła sobie na później możliwe, że jej się przyda. Za światło robiła jej prawa dłoń, rozpalenie ognia na dłoni pomagało jej w rozejrzeniu się po pomieszczeniu, a w dodatku takie używanie ją nie męczyło ani nie zabierało jej PA. Rozpaliła ogień na tyle mocno by widzieć jak największy obszar, zrobiła sobie z ręki pochodnię, bo mogła.No dobra to co teraz? Grimmów tu raczej nie powinno być, bo było za ciemno aczkolwiek zawsze mogła się mylić i zaraz zaatakują ją z zaskoczenia jakieś nietoperze czy coś w tym stylu. Wolała tego uniknąć za wszelką cenę. Mając ogień i większą pewność siebie w tych ciemnościach ruszyła przed siebie oświetlając swoją drogę z każdej możliwej strony by obserwować to co dzieje się dookoła niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Cze 11, 2018 2:48 pm

Właściwie to gdyby Shrike podjął pościg za małpami albo zacząłby do nich strzelać to miałby całkiem realną szanse odzyskania swojego pakunku. Szansa ustrzelenia skaczącej małpy była dosyć wysoka, zamiast tego kadet postanowił skierować się w stronę klifu, z którego to wszystko się zaczęło. Przy okazji też zostawił Arisu na pastwę losu oraz Grimmów. O dziwo w drodze do strefy bezpieczeństwa nic go nie atakowało. Widocznie nauczyciele zadbali o to, by uczniowie mogli bezpiecznie wrócić „do domu” po całym dniu łażenia po lesie. Idąc w stronę klifu, na drzewach rozwieszone były pakunki. Zielone worki z czerwonym napisem „żywność”. Takich woreczków wisiało kilka, a były one na odpowiedniej wysokości by nie dorwały się do nich zwierzęta, ale człowiek już dał radę. Zapewne był to standardowy zestaw polowy, w którego skład wchodziły jakieś ciasteczka, kawa, podgrzewana w worku zupa oraz inne tego typu bajery przeznaczone dla żołnierzy. Typowa konserwa, którą można było zregenerować siły na polu bitwy – taki miły gest ze strony Beacon.
Wspinaczka w górę klifu była zdecydowanie niełatwym zadaniem, chociaż jakby pójść łatwiejszą drogą to przy podstawie znalazła się ścieżka, którą zapewne można było dojść na górę. Pytanie tylko czy Shrike postanowi być hardcorem i wspinać się w górę pionową ścianą, czy może wybierze łatwiejszą drogę?
Arisu zaś po oględzinach miejsca znalazła trochę butelek. Nie jedną, nie dwie, a dziesiątki, bo w końcu robotnicy w takich miejscach lubili sobie od czasu do czasu umilić dzień flaszką. Niektóre były puste, a inne pełne i lepiej było nie uwalniać tej bomby bakteriologicznej. Chwila odpoczynku dobrze jej zrobiła, ale niedługo też zacznie jej doskwierać głód. Troszkę się nabiegała dzisiaj, a dodatek w postaci walki najpierw z Ursą, a potem Deathstalkerem zdecydowanie klasyfikował się jako te dobre ćwiczenia. We flaszkach łowczyni umieściła dust, a ogniem rozświetliła sobie mroki szybu. To było dobre posunięcie, bo mogła się bardzo łatwo wywalić o gruz, tory przeznaczone dla wózków oraz narzędzia. Z tymi drugimi tym bardziej trzeba było uważać, bo kilofy są jednak ostrymi przedmiotami. Grimmów nie było widać, ale zdecydowanie w szybie zagnieździły się nietoperze, które po pojawieniu się źródła światła zaczęły się wybudzać ze swojego letargu. Sufit na szczęście był na wysokości tych 3 metrów, więc mogły wylatywać i nie zaplątać się we włosy dziewczyny. Idąc coraz dalej, napotkała w końcu wózek, który stał na torach. Załadowany był kamieniami zapewne ze ściany, gdzie tunel się kończył oraz… statuetką. Pionek wykonany ze złota stał dumnie na kupce kamieni, zaś wokół wózka leżały szkielety odziane w mundury górnicze. Część miała oderwane kończyny, ale to może była już kwestia zwierząt które znalazły ciała. Chociaż może to dyrektor tak ładnie udekorował tunel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Cze 11, 2018 10:47 pm

Shrike miał gdzieś szukanie ścieżki jak i zarówno artefaktu, teraz gdy spokojnie wspinał się ścianie klifu nie myślał nawet o pogoni za małpami czy posilaniu się czymkolwiek co pozostawił tu personel akademii Beacon. Pomagając sobie swoim Semblance dostał się w końcu na szczyt. Tam niemożebnie zmachany i brudny jak typowy szwej z okresu PRL po przetyraniu go na poligonie w czasie deszczu. Wyprężył się jednak resztką sił i zasatlutował. -Zadanie nie wykonane.- powiedział po czym pacnął ryjem w trawę waląc się jak ścięte drzewo.
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Sro Cze 13, 2018 10:59 am

Po oględzinach w tym miejscu wiedziała, że czeka ją to czego nie ciała: nietoperze. Pisnęła głośno kiedy nietoperze zaczęły się budzić ze swojego snu czuła, że serce jej zaczęło szybciej bić z wrażenia. Odetchnęła dopiero wtedy kiedy nietoperze zniknęły, a przed jej oczami pojawiła się statuetka. Dobra, więc to jest to co muszę zabrać? Jej pierwszą reakcją było to by podejść i złapać statuetkę lecz nie zrobiła tego. Zatrzymała się w miejscu i dostrzegła kości dookoła wagoniku. Pułapka? Na to wygląda.
-Overload - Po aktywacji wyglądała niczym Iceman z x-men, cała była pokryta lodem od stóp do głowy. Rozejrzała się na boki, wyszukała jakiś kamień, stanęła w bezpiecznej odległości i starała się zrzucić statuetkę z wagonika. Jeżeli nie trafiała lub statuetka nie dała się zrzucić postarała się rzucić jedną kulę ognia celując prosto w głowę statuetki. Ustawiła się do ataku, wygenerowała ogień, starała się ją zrobić o mniejszej średnicy niż zwykle. Może celowanie zajęła o jej więcej czasu, ale chciała być pewna, że wyceluje idealnie tam gdzie chciała.
-Kakyū - wycelowała prosto w statuetkę, pytanie tylko zostało: udało się? Jeżeli jej pomysł zawiedzie będzie musiała szukać innego. Stała w odległości 3 metrów od wagonika i statuetki.

PA: 500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Czw Cze 14, 2018 2:25 pm

Na szczycie klifu nadal był dyrektor, aczkolwiek już nie sam. Siedział na jednym z dwóch kamieni, które były akurat naprzeciwko siebie. Pośrodku rozstawiony był niewielki, przenośny stolik z plastiku, na którym leżały butelki z alkoholem, zagryzka w postaci suszonego mięsa oraz dwa scrolle postawione pionowo za pomocą zwykłego patyka, który je podpierał. Z urządzenia była podglądana transmisja z kamer lasu, bo jak się okazało skarbów szukało znacznie więcej uczniów, niż ta dwójka. Przyszło trochę szaraczków z Haven jak również z Shade, a ta dwójka która tu siedziała pilnowała tylko, by nikomu nic się nie stało. No właśnie, skoro już tyle zostało powiedziane o drugiej osobie to powiedzmy kim był drugi obserwator.
Na drugim kamieniu siedział czarnowłosy mężczyzna z typowo Mistralska aparycją. Włosy miał długością najpewniej do ramion, ale upiął je w wysokiego kucyka typowego dla pewnej kasty wojowników z tego dziwnego królestwa. Po oczach, z których emanowała siła widać było, że to doświadczony wojak. Zresztą cherlakiem też nie był, co mogło tylko potwierdzić tamte przypuszczenia. Ubrany był również w czarne kimono z wzorami czerwonych smoków na rękawach oraz czarną hakamę. Lepszym pytaniem pozostaje dlaczego w tym królestwie noszą sandały do białych skarpet? Takowe w istocie miał na nogach, wykonane nie ze skóry, a uplecione z czegoś. Jeśli Shrike bardziej interesował się tym jak w każdej szkole wyglądał dyrektor to mógł rozpoznać mężczyznę. To był niejaki Akamaru Hideyoshi – obecny dyro Haven Academy. Nie było to tajemnicą, że dyrektorzy dogadywali się ze sobą całkiem nieźle, ale wyjątkiem od tej reguły pozostawał dyrektor z Shade oraz Atlasu. Ci z nikim się nie potrafili dogadywać. Roman ze względu na swoje stanowisko jako najwyższego generała wojsk atlasu, a ten z Shade po prostu przez swoje bandyckie usposobienie.
Kiedy Shrike opadł obecni na klifie wstali ze swoich kamieni, odstawiając butelki z sake na stolik. Widząc, że młodzian upadł ale nadal jest przytomny podbiegli do niego i przykucnęli obok.
- Yo, przyglądałem się wszystkiemu co tam na dole z Arisu robiliście. Muszę przyznać, że solo poszło wam całkiem nieźle, ale… - zaczął Kon na początku chwaląc kadeta, a zaraz miał dokończyć jego wypowiedź drugi z dyrektorów – Gdybyście poszli we dwójkę wróciłbyś z figurą. Nigdy nie powiedzieliśmy, że jeden artefakt przypada na jednego ucznia. Są cztery, a gdybyście na dwójkę przynieśli jeden… - powiedział szorstkim głosem samuraj, zaś dyrektor Beacon poklepał go po ramieniu, by trochę kadetowi odpuścił. Szturchnął wskazującym palcem Shrike’a w lewe ramię i postanowił dokończyć ten wywód, a potem wrócić do picia – Było nieźle, ale nie powinieneś jej zostawiać samej. Samotny łowca to zwykle bardzo łatwy cel dla grimmów. Odpocznij sobie, nie w mojej kompetencji jest ci dawać punkty. Zrobi to Roman, tylko pamiętaj o potrzebie współpracy – skomentował Kon. Shrike nie wyglądał jakby miał jakieś poważniejsze rany, które wymagały natychmiastowej pomocy medycznej, więc wrócił z Akamaru do picia. Tymczasem kadet został postawiony przed wyborem. Ulotnić się z tego miejsca, a może pomóc Arisu? (Możesz zrobić ZT. Nagrody podam jak Arisu również zakończy zadanie, tak by podanie nagrody nie miało wpływu na poczynania.)
Tymczasem Arisu robiła podchody do wózka jak kot do jeża. Scena niemal jak z filmu Indiana Jones’a, w którym po ruszeniu skarbu uruchomi się jakaś pułapka i zacznie spadać głaz albo kolce wystrzelą ze ścian. Otóż po ciśnięciu kamieniem w statuetkę przewróciła się… Upadła na kamienne podłoże nie uruchamiając niczego. Ściany nie wystrzeliły kolców, a wielki kamień nie zaczął się toczyć. Figura leżała sobie na ziemi i czekała, by ktoś ją podniósł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Czw Cze 14, 2018 10:40 pm

Spojrzał na stojącego nad nim dyrektora i z nieukrywanym gniewem na twarzy poderwał się.-Sama pchała się na ślepo lejąc na protokoły operacyjne, nie pracuje z ludźmi którzy nie potrafią utrzymać dyscypliny w takich banalny momentach jak lądowanie. Zamiast pchać się powinna przeskanować okolicę lądowania. Ale co wy Shadeowcy możecie wiedzieć o działaniach operacyjnych.-poprawił karabin na plecach. Zmierzył obojętnym spojrzeniem obu dyrektorów a szczególnie butelki alkoholu ktore stały na składanym stoliku.-Można się było tego po was spodziewać.-splunął za siebie po czym skierował swoje kroki do akademii
Powrót do góry Go down
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pią Cze 15, 2018 10:26 am

Dziwne... Czyżby niepotrzebnie robiła podchody do tej statuetki? Nie widząc większej reakcji z strony otoczenia zaczęła bliżej podchodzić do statuetki, rozglądała się na boki. Kucnęła wzięła statuetkę i... Zaczęła się oddalać. Stanie się coś...? Rozglądała się na boki nie wiedząc czy coś jej zaraz na łeb nie spadnie. Ale jeżeli nic takiego się nie stało to teraz miała większy problem, a mianowicie jak się stąd wydostać. To był dopiero problem na dużą skalę. Jednego była pewna, że jeżeli jakiś Grimm ją zaatakuje nie będzie miała wystarczająco siły i energii by z nim walczyć. Co robić, co robić. Spojrzała na zbocze którym tu schodziła może uda jej się wejść tak samo lecz prawdopodobieństwo było małe na powodzenie tej akcji. Jest jakieś wyjście z tej marnej sytuacji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Nie Cze 17, 2018 12:22 pm

Jakże inaczej dyrektorzy mogliby skomentować uwagę o protokołach operacyjnych jak porozumiewawczym uśmieszkiem między sobą. Uczniowie akademii to w większości byli stosunkowo młodzi ludzie. Jedni bardziej, drudzy mniej dojrzali, w Beacon raczej mniej – ale za to utalentowani. Skoro dali sobie radę jednocześnie drąc koty jak to Atlas z każdą inną szkołą. W zasadzie dyrektor z Haven nawet się nie obraził o określenie jakoby miał być z Vacuo. Wyglądał z twarzy jak taki typowy watażka, chociaż był mniej opalony niż większość mieszkańców pustynnego królestwa. Nie pozostało im nic innego jak wrócić do monitorowania zawartości butelek jak również tego gdzie tuptał jeż i co w lesie piszczy.
Arisu zaś podniosła statuetkę. Jak na materiał, z którego ją wykonano to nie była specjalnie ciężka. Może szkoła przyoszczędziła i tylko pomalowała to farbą o odpowiedniej barwie, a pod kilkoma jej warstwami w rzeczywistości czai się plastik? W zasadzie na górę mogła wrócić normalną ścieżką transportową, która szła w górę leja. Problemem jednak nie okazała się sama podróż, a to co w dole na dziewczynę czekało, bo po wyjściu z tunelu usłyszała w nim dosyć nietypowe stukanie. Porównać to można z kastanietami, tylko tak przemnożyć to razy dziesięć osób z nich korzystających. Był to dosyć rytmiczny dźwięk, a gdy tylko zbliżyły się do wejścia można było dostrzec co wydawało ten dźwięk. Otóż jak się okazało w jaskini, z której zabrała statuetkę, dyrektor najwyraźniej zamknął gatunek grimma opancerzonej stonogi. Właściwie to dwie sztuki tego, najwyraźniej bardzo długie oraz ze szczypcami wielkości cęgów, ale definitywnie robactwo poruszało się szybko. Nie było tak wielkie jak wcześniejszy skorpion, ale nadrabiało to prędkością oraz przewagą liczebną. Stonogi wylazły z jaskini i zaczęły obchodzić Arisu, zataczając kręgi, by odciąć jej drogę ucieczki. Na oko to pewnie miał z 20 metrów długości każda, a szerokie to może było na jakiś metr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Cze 25, 2018 5:34 pm

Spojrzała na dwójkę Grimmów i wstrzymała na chwilę oddech. Jeszcze tego brakowało! Nie wygram, nie mam PA, co mam robić? zaczęła myśleć intensywnie. Żegnaj życie fanie było przeszło jej przez myśl. Wciąż miała aktywne swoje przeciążenie więc jakąś obronę miała chociaż w najmniejszym stopniu. Statuetkę schowała do torby. Obie dłonie zaczęła "rozgrzewać" do największej temperatury jaką mogła w aktualnej chwili. W razie co postarała się musnąć robactwo, kątem oka ciągle patrzała na wejście, którym się tu dostała. Ustawiła się w pozycji obronnej i postara się jakoś to przetrwać o ile jej się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Cze 25, 2018 9:21 pm

W prawdzie Arisu miała jeszcze inne metody walki, których do tej pory nie używała. Polegała jedynie na swoim semblance co mogło być błędem, prowadzącym do tej sytuacji. Wraz ze zużyciem aury, ciało również stawało się słabsze. Odczuwało się zmęczenie, był człowiek bardziej skory do popełniania błędów. Tym bardziej stonogi wyczuwały, że ich ofiara jest osłabiona i stanie się dosyć łatwym kąskiem. W zasadzie to chyba tylko ogień trzymał je z daleka od dziewczyny, ale nawet on nie może płonąć wiecznie. W końcu zgłodnieje, osłabnie i nawet tak niewielkie ilości aury w końcu zaczną stanowić jakieś obciążenie dla już nadszarpniętego zbiornika.
Robactwo tego gatunku lubiło wilgoć i ciemność, jednak chitynowy pancerz również nieźle sobie radził z osłanianiem ciała przed falą ciepła. Stonogi skutecznie blokowały jej drogę ucieczki, coraz bardziej zacieśniając swój okrąg. Pancerz na bokach był lekko szpiczasty, więc przy szybkim poruszaniu się owadów, mógł zadziałać jak taka piła tarczowa. Nie przecinało to od razu kończyn, ale najpewniej mogło poharatać skórę, a to po prostu bolało. Na dodatek zwykle takie stonogi były jeszcze jadowite, ale w tej kwestii pewnie więcej by powiedział jakiś nerdziasty specjalista od robali. Mogła to być jadowita stonoga, a mogły to być równie dobrze przerośnięte skorki.
Tak czy siak, Arisu próbowała utrzymać obronę i jej koniec chyba był bliski. Tak jej się zdawało, gdy na jej nos opadł różowy płatek kwiatu wiśni. Zaraz powiał wiatr i przywiał ich znacznie więcej. W pewnym momencie jedna ze stonóg się zatrzymała. Wraz z nią druga zaczęła zwalniać, ale nadal poruszała się. Jakby brak ruchu ze strony towarzyszki wybił ją z rytmu i sama przez chwilę próbowała ogarnąć o co chodzi. Dokładnie jak taki trybik w zegarku, gdzie usunięto sąsiadującą zębatkę. Kilka płatków kwiatu wiśni zatańczyło na wietrze, aż w końcu opadły ukazując sylwetkę dziewczyny.
Wyróżniała się kaskadą różowych włosów oraz czymś na kształt równie różowych króliczych uszek, które opadały w tył. Może to jakiś dodatek, ale istniała większa szansa, że dziewczyna należała do faunusów. Brakowało jej tylko uroczego ogonka. Stała bokiem do Arisu oraz jednej ze stonóg, dlatego można było nieco więcej powiedzieć o jej stroju. Ubrana była trochę jak jakaś kapłanka z regionu Mistral. Z takiej dosyć popularnej religii, która zakładała istnienie bogów oraz duchów we wszystkich ożywionych jak i nieożywionych istotach. Nazywano je kapłankami miko. Jej strój jednak miał pewne akcenty współczesnej mody w postaci zakolanówek z czarnymi kozaczkami oraz czerwonej spódniczki. Góra stroju natomiast stanowiła element stroju kapłanki miko. Odsłaniał on ramiona, jednak sam długi rękaw zasłaniał nadgarstki nie krępując przy tym ruchów. Całość tej tradycyjnej części była biała z różowymi elementami. Do tego był różowy pas, który owinięto jeszcze dodatkowo grubą liną ryżową, na której zakończeniach były dzwonki. Zapewne sądząc po ułożeniu to lina zawiązana była z tyłu na kokardę. Przytrzymywała również dwie pochwy z katanami, przy czym jeden miecz był wyciągnięty, a dłoń dziewczyny spoczywała na drugim mieczu, jednocześnie w prawej dzierżąc już wyciągnięte ostrze. Szyja dziewczyny owinięta była brązowym szaliczkiem, który powiewał swobodnie na lekkim wiaterku, zaś jej bystre niebieskie oczy obserwowały Grimma, który się zatrzymał. Zręcznym ruchem machnęła kataną i schowała ją do pochwy powoli. Trwało to może dwie sekundy, zanim słychać było pyknięcie tsuby o pochwę. Wtedy właśnie na ziemię osunęła się jedna ze stonóg. Przepołowiona zaczęła się wić po obu stronach, zaś różowowłosa zarzuciła grzyweczką na bok. Drugi grimm postanowił nie czekać i ruszył w stronę Arisu, jednak tajemnicza wybawczyni postanowiła się nie wtrącać i dać jej walczyć na równych warunkach. Stanęła, opierając dłonie na mieczach, obserwując jak będzie przebiegało starcie. Stonoga na moment stanęła dęba i wyskoczyła w górę, by zaatakować klatkę piersiową Arisu za pomocą ugryzienia.
Różowa:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Lip 02, 2018 3:42 pm

Spojrzała na dziewczynę z szeroko otworzoną buzie, nie sądziła, że ujdzie z życiem z tego miejsca. Potrząsnęła głową kilkakrotnie by się obudzić z tego snu. Jedyne co mogła teraz zrobić to mając aktywne przeciążenie starać się powstrzymać go...bronią o której całkowicie zapomniała, a miała ją praktycznie od samego początku. Zbyt wciągnięta w zabijanie zapomniała o swoim najważniejszym ekwipunku.
Widząc skaczącą stonogę zrobiła dwa lub trzy fikołki w bok i aktywowała swoją Tabako no shiri. Wycelowała w głowę lub na wysokości jej 12 pocisków z lodu jak i z ognia. Jeżeli stwór postara się zmniejszyć odległość między ją, a potworem to ponownie postara się odskoczyć, albo zrobić fikołka by po raz kolejny poczęstować go dwoma magazynkami pocisków z lodu i ognia. Jeżeli to nie pomoże skumuluje większą ilość lodu i ognia i rzuci w nim kulą ognia i lodu jednocześnie w centrum jego pancerza, a przynajmniej tam będzie próbować celować. Stara się ciągle trzymać odległość między sobą, a potworem jeżeli to nie pomaga to zużywa tyle pocisków lodu i ognia ile tylko się da by ta bestia padła na ziemię.

Kula ognia i lodu wytworzone z broni, tak samo jak pociski [12].
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Lip 02, 2018 6:24 pm

Stonoga, którą wcześniej różowowłosa zaatakowała, stopniowo zaczęła się rozpadać – jak to zwykle robiły Grimmy, gdy ich czas na tym ziemskim padole dobiegł końca. Rozpadła się na pył od dołu, aż po sam czubek co sugerowało śmierć robactwa. Przynajmniej z nimi była o tyle komfortowa sytuacja, że dopóki Grimm się nie rozpadał, dopóty był żywy.
W zasadzie to w szkole mówili, że robakowate ponuraki są tymi najmniej szkodliwymi w walce jeden na jeden, chyba że miały gigantyczne rozmiary jak Deathstalkery. Zwykle robactwo korzystało z przewagi liczebnej, by przytłoczyć przeciwnika czystą liczbą, a tutaj potencjał bojowy stonóg został obcięty o połowę, zatem też Arisu będzie miała nieco lżejszą przeprawę. Zresztą zużyła już dzisiaj całkiem sporo swoich sił, dlatego nawet tak słabszy przeciwnik może stanowić lekkie wyzwanie. Stonoga ze względu na swoją długość była mniej zwrotna, dlatego musiała skręcać po łuku, by ponownie mieć sposobność zaatakowania dziewczyny. To dawało jej trochę czasu, by móc przypuścić kontratak. Po pierwszej salwie pocisków robal wydawał się bardziej zezłoszczony, jednak druga już ewidentnie robiła mu krzywdę. Nie miał tak grubego pancerza jak tamten skorpion, więc po kilku kolejnych pociskach – padł martwy na ziemię. Ciało tak jak w przypadku bliźniaczej stonogi, zaczęło się rozsypywać do formy czarnego pyłu, a po chwili całkowicie rozwiało się na wietrze.
Różowowłosa faunuska uśmiechnęła się kącikiem ust. Nie skwitowała tego żadną wysublimowaną pochwałą, a jedynie prostym gestem jakim był uśmiech i lekkie, ciche klaskanie dłońmi. Może ździebko teatralne, a może nawet lekko ironiczne mogło się wydawać, ale mogła przecież mieć dobre intencje czyż nie?
- Zakładam, że masz artefakt. Skoro ci pomogłam to w zamian oczekuję tylko tego, że pójdziesz ze mną i potwierdzisz bycie w drużynie. Wtedy statuetka pójdzie na nasze konto – jednak nie ma w tym świecie osób bezinteresownych. Faunuska widziała w tym swój interes. Można powiedzieć, że to był całkiem niezły plan, by pójść „na gotowe” i załapać się do rozdania nagród. Zwłaszcza, gdy jako tako można było potwierdzić współpracę podczas walki z Grimmami.
- Zresztą wyglądasz jakbyś miała zaraz paść, więc moje towarzystwo będzie ci na rękę – dodała po chwili, poprawiając przy tym szaliczek i zasłaniając swoje usta - Masz jakieś imię? - zdecydowanie bardziej komfortowo było jej zwracać się do kogoś po imieniu, tudzież nazwisku, niż bezosobowej formie. Świadczyło to poniekąd o jej grzeczności, chociaż w jej głosie nie było czuć drwin, ani też niechęci do ludzi. Była najwyraźniej z tych faunusów, które nie pałają niechęcią do gatunku ludzkiego. Definitywnie nie pasowałaby do takiego White Fang, które gardziło każdym człowiekiem i widziało się jako panów i władców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arisu
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t41-arisu-ko-tenguhttp://eclipse.forumpolish.com/t43-semblance-arisu
PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   Pon Lip 02, 2018 7:58 pm

Kiedy w końcu uporała się z tym stworem padła na ziemię plecami i zaczęła dyszeć przez usta. Myślałam, że tu umrę! Nie mogła uwierzyć, że jednak udało się jej z tego wyjść w jednym kawałku. To było dla niej cholernie ciężkie, ale się udało, w głównej mierze dzięki nieznajomej, która uratowała jej skórę. Podparła się łokciem o ziemię. I tak już była zmęczona spocona i brudna, więc dodatkowy brud jej nie szkodził. Spojrzała na nią i ciężko westchnęła, nie miała sił na kłócenie się czy cokolwiek innego.
-Mam artefakt. Niech będzie, gdyby nie Ty pewnie nie wyszła bym z tego cało - westchnęła ciężko pod nosem. Po chwili po prostu zaczęła się mocno wyciągać aż kości zaczęły jej strzelać.
-Arisu, a Ciebie jak zwą "bohaterko"? - rzekła nieco ironicznym tonem. Choć z drugiej strony celowo nie chciała być niemiła dla swojej wybawicielki. Mogła to zrobić, ale w tym wypadku tego nie zrobiła.
-Jak się stąd wydostać? Tą samą drogą? - powiedziała po chwili. Zastanawiała się na głos czy jedynym wyjściem jest jej wejście. Jeżeli tak... to będzie ciężko, na wspinaczkę trzeba mnóstwo sił, a ona właśnie trzy czwarte zużyła na walkę z potworami. Westchnęła ciężko. Mam dość, umyć się i do spania czy coś. To teraz tylko wrócić do nauczycieli i zadanie powinno zostać ukończone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Las   

Powrót do góry Go down
 
Szmaragdowy Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Eclipse :: Królestwo Vale :: Lasy-
Skocz do: