Share | 


























 

 Gabinet Tatuażu Cat's Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 1:01 am

Gabinet tatuażu, w którym pracuje Lanse. Budynek jest dwupoziomowy, gdzie na pierwszym obsługuje się klientów, zaś drugi przeznaczono pod magazyn oraz część mieszkalną. Pierwsze piętro dzieli się na kilka części. Wchodząc przez drzwi z zawieszonym na górze dzwoneczkiem, mamy przed sobą czarną ladę, przy której dokonuje się transakcji oraz umawia na wizyty. Są na niej rozłożone różne ulotki na temat dbania o tatuaż. Tuż obok recepcji jest poczekalnia z 3 drewnianymi ławeczkami oraz czarnym stolikiem, na którym ułożono katalogi. Poczekalnię oraz właściwą część oddzielają drzwi obrotowe jak w saloonie. Tam znajdują się dwa stanowiska do tatuowania oraz cały niezbędny asortyment. Przy każdym dużym fotelu, jest taboret, na którym mogą usiąść sobie tatuażyści podczas wykonywania dziary. Na ścianach w całym sklepie wiszą różnorakie wzory wykonywane w tym miejscu. Czasami wykonuje się coś na specjalne zamówienie i w takim przypadku dołącza się wzór klienta do tych na ścianie (o ile jest na tyle dobry, by więcej osób go chciało mieć).
Wróćmy jednak na moment do recepcji, bo z niej możemy przejść do części mieszkalnej, po drodze mijając łazienkę, z której korzysta personel oraz klienci. Na piętrze drugim są dwa pomieszczenia. Jedno większe, które robi za magazyn oraz drugie mające tak naprawdę około 15 m kwadratowych. Znajduje się tam łóżko, półka na książki, biurko z komputerem i scrollem graficznym do projektowania wzorów. Wyposażeniem nie różni się to od standardowej kawalerki.
Sam budynek ma wielki szyld z czarnym kocim pyszczkiem oraz łapką, którą się porusza do przodu i do tyłu, zapraszając klientów do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 1:16 am

Czarnowłosy Mistralczyk spojrzał na zegarek. Dochodziła 17, a on właśnie skończył wykonywać sesję dla specjalnego klienta. Robił dziarę pewnemu faunusowi, który zażyczył sobie wielkiej ośmiornicy oplatającej ciało. Sam klient pracował przy poławianiu owoców morza i najwyraźniej bardzo lubił swoją prace. Nic dziwnego skoro sam przypominał bardziej rekina przez swój nos oraz płetwę, niż człowieka. Cóż innego jednak mógł zrobić łowca, niż wyjść naprzeciw oczekiwaniom klienta? Wiadomo, że taki duży tatuaż to nie jedna sesja, a wielogodzinne ślęczenie i zajmowanie się dziarą. Lanse siedział z nim praktycznie od 8 rano i z niewielkimi przerwami dopiero teraz kończył część, którą zaplanował na dzisiejszą wizytę. Udało mu się w trakcie tego, wytatuować 4 macki oraz część krakeńskiego łba. Wszystko to oczywiście w kolorze, gdyż ten osobnik zapłacił ekstra. Niespecjalnie Lanse był rozmowny, jednak zawód tego od niego wymagał. Musiał się przemóc i jakoś prowadzić konwersację, by klient tutaj wrócił. Na szczęście rekinek był bardziej rozmowny, niż Mistralczyk więc tamten mógł tylko gadać, a chłopak przytakiwał – dając do zrozumienia, że słuchał całego tego bełkotu o poławianiu małży.
W trakcie sesji musiał sobie zrobić przerwę, gdyż fantomowe bóle jego ręki dawały o sobie znać. Łupało go w kikucie, a był to niechybny znak, że będzie deszcz. Kiedy pożegnał już klienta i zapisał go na kolejną wizytę, wyjrzał przez witrynę sklepu. Na zewnątrz faktycznie zbierały się chmury i najpewniej niedługo lunie z nieba. Sięgnął więc po pilota od ogrzewania. Nastawił je, by w środku było ciepło oraz przyjemnie. Teraz mógł przysiąść sobie na recepcji i otworzyć swojego scrolla, by przejrzeć terminarz. Przesuwał palcem po dotykowym ekranie, aż znalazł dzisiejszą datę. W przeciągu następnych godzin nie było nikogo umówionego, jednak ktoś z ulicy mógł przyjść w każdej chwili. Utrapienie. W takich momentach żałował, że tak bardzo nie lubił innych ludzi i nie miał współpracownika.
Postanowił skorzystać z okazji i uchylił drzwi na zewnątrz. Opatulając się swoją kurtką, gdyż była już jesień. Na zewnątrz powoli robiło się chłodno. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i kciukiem odpalił jednego. Puszczając sobie dymek, za dymkiem na zewnątrz. Tak, by nie nasmrodzić w sklepie. Obserwował jak z góry spadają krople deszczu, a ludzie biegną, szukając schronienia przed wodą. Niektórzy rozkładali parasole, a inni kryli się pod dachami budynków. On natomiast obserwował wszystko spod daszku, który zapewniał szyld studia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 1:38 am

Pięknego jesiennego dnia białowłosa ubrała się w obcisłe jeansy i prześliczny biały sweterek. Na szyi posiadała zawsze medalion ze zdjęciem rodziców które ma przy serduszku. Podziwiała z daleka kolorowe listki na drzewach co ją to bardzo rajcowało i cieszyło zarazem. Była bardzo uśmiechnięta od ucha do ucha, a oczy błyszczały szczęśliwie. A szczęśliwa była że miała w końcu dzień wolny od Akademii Atlas. W końcu mogła zaczerpnąć świeżego powietrza które było już trochę chłodniejsze niż przedtem. Z daleka zobaczyła Lanse przy drzwiach Cat's Eye. Gdy chciała krzyknąć to niestety poczuła pierwsze krople które spadły jej na policzek. Nie była zadowolona z tego faktu, bo zapowiadali przecież słoneczną pogodę. Dziewczyna nie miała tyle szczęścia na początku zapominając, że w torebce posiada parasolkę rozkładaną. Dopiero skapnęła się jak zobaczyła u danej osoby podobną parasolkę to wtedy zarzuciła gestem walnięcia w czoło ale tak żeby brat tego nie widział głupoty siostry. Zaczynała rozpinać guzik od torby i znalazła ją. Potem zamknęła i otworzyła nieznośną parasolkę wtedy sobie pomyślała w końcu nie zmoknę jak kura. Po kilku chwilach miała ochotę zatańczyć podczas deszczu ale było za zimno na to na wygłupy. Spokojnie ruszyła przed siebie chcąc znaleźć schronienie wtedy zapomniała, że miała dzisiaj pójść do gabinetu tatuażu żeby zrobili jej nowy symbolik na ramieniu.  Odwróciła się z tył zwrot ruszając do pasów czekając na zielone światło i ruszyła patrząc czy nie ma idiotów drogowych. Po kilku minutach ruszyła chodnikiem w stronę gdzie mieścił się lokal. W końcu dotarła trzymając parasolkę wtedy przyłapała Lanse na paleniu znowu.
- Witaj Lanse, miałeś nie palić - odpowiedziała niespokojnym głosem, bo miał ograniczać a ten pali jakby kurde nie chciał przerwać. Powinien dbać o swoje zdrowie, a nie je zatruwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:09 am

Lanse zawsze dbał o to, by w sklepie panował nienaganny porządek. By było czysto, a każde narzędzie wysterylizowane należycie. Na samą myśl, że gdzieś w gabinetach tatuażu używa się dwa razy tej samej igły, po prostu go skręcało wewnętrznie. Jak można tak nie dbać o higienę i ryzykować możliwe choroby u pacjentów? Niby ludzie posiadali aurę, ale jednak ona nie chroniła ich absolutnie przed wszystkim. Przyśpieszała regenerację oraz zdrowienie, ale nadal można było się czymś od kogoś zarazić. Na dodatek żaden z profesjonalnych tatuażystów nie pozwoliłby sobie na takie znieważenie własnego gabinetu. Raz się zdarzyło, że jakiś czeladnik tak zrobił i został przyłapany przez szefa. Mistralczyk widział jak tego samego dnia tamten wylatuje z hukiem. Być może dzięki temu dostał swoją pracę, bo zwolniło się miejsce.
W każdej pracy był jakiś sposób na odstresowanie się. Jedni biegali, inni krzyczeli w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, a Lanse oraz chociażby kelnerzy czy inny zawód związany z gastronomią, mieli fajki. Papieros uspokajał i sprawiał, że ręce mu się nie trzęsły podczas wykonywania tatuażu przez wiele godzin. Na dodatek to był jeszcze jakiś sposób na przyśpieszenie upływu czasu. Niby prosty, aczkolwiek niezbyt zdrowy sposób. Przez moment zamyślił się nad tym co go wykończy pierwsze, papierosy, a może Grimmy? Był łowcą, a jego zadaniem jest ochrona ludzi tego miasta, nawet gdy niezbyt ich lubi. Grunt, by nikt inny nie musiał przechodzić tego co on i jego siostra. Na samą myśl zacisnął swoją metalową rękę i przybrał dosyć ponury wyraz twarzy. Spoglądał akurat w niebo, gdy Sybilla się do niego zbliżyła, a z przemyśleń na temat tamtego dnia, wyrwał go jej głos.
Nieco zmieszany upuścił papierosa i go przydeptał, spoglądając na smukłą twarz swojej siostry. Zaraz potem się do niej uśmiechnął, wzdychając ciężko. Wewnętrznie cieszyło go to, że ukochana siostrzyczka go odwiedziła. Niektórzy przechodnie mogliby pomyśleć, że tatuażystę odwiedziła dziewczyna, gdy w rzeczywistości był jej bratem. W dzieciństwie nawet mieli takie momenty, jak to dzieci, że Lanse chciał się z nią żenić. Teraz jak na to patrzył to wydawało mu się to głupie i odległe, jednak wciąż żywił do swojej siostry uczucia. Chciał ją chronić jak starszy brat, jednak czy było to w rzeczywistości pokierowane tylko tym braterskim instynktem?
- Hej siorka. Nawet nie wiesz jak bardzo odprężają po 9 godzinnej sesji tatuażu – powiedział przeciągając się i zaprosił ją gestem dłoni do sklepu. Atlesiańskie protezy kończyn były na naprawdę wysokim poziomie, a lakier który dobrał do niej Lanse, bardzo upodabniał ją do prawdziwej kończyny. Czarnowłosy wszedł do środka i przysiadł sobie na ławeczce poczekalni.
- Co Cię do mnie sprowadza? Byłem niegrzeczny i Atlas mnie wzywa, a może stęskniłaś się za kochanym braciszkiem oraz poczułaś chęć wspólnego spędzenia czasu z butelką wina? – zapytał z niewielkim cynicznym uśmieszkiem na ustach. Taki już był jego styl życia, że z innymi niezbyt chciał rozmawiać, jednak siostra nie należała do tej grupy. Nie miał jej za złe, że ta miała masę pieniędzy odkąd dostała tamten spadek. Regularnie się z nim kontaktowała i nie zadzierała nosa, więc nie straciła jego szacunku. Na dodatek była jego kochaną siostrzyczką, o którą dbał i ilekroć na nią patrzył to jakoś tak ciepło mu się robiło na sercu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:33 am

Sybilla nie lubiła przyłapywać brata na paleniu wręcz przeciwnie bo papierosy to wielkie zło dla płuc. Nigdy nie była fanką tego świństwa jednakże przymknie dzisiaj na to oko. Po dowiedzeniu się prawdy co do relacji bardziej ją to ucieszyło niż zasmuciło z tego powodu. Zamyślona białowłosa dziewuszka fruwała w obłokach cały czas nucąc utwór który słuchała po drodze na słuchawkach. Trzymała cały czas parasolkę w lewej dłoni. Spojrzała się na złotymi oczami na niego. Przed momentami posiadała wyrzuty sumienia, że po śmierci dziadka nie dali szansy Lansowi poznać bliżej, przecież jego rodzina była blisko z nimi. Niestety nie potrafi tego zrozumieć, i raczej nie będzie chciała tego zrobić. Gdy usłyszała głos braciszka to uśmiech jej schodził z twarzy.
- Ahh no tak tak, znowu ta sama śpiewka o paleniu ale dobra niech Ci będzie - odparła krótko śmiejąc się przy nim. Lubiła być małą wredotką ale nie aż tak. Dzisiaj miała superowy dzień, więc nie miała ochoty na przepychanki czy inne czynności. W duchu nadal pamiętała jego słowa małego chłopca 10 letniego który mówił, że ożeni się z nią. Aż zarumieniła się przy nim wiedząc, że to faktycznie może  zdarzyć. Była nadal zakochana w Lanse, ale nie wie tak naprawdę jak on zareaguje na tamtejsze słowa. Sybilla weszła za nim do środka, zamykając w końcu parasolkę.
- Ahh chciałabym wytatuować u Ciebie tatuaż, nawet mam szkic jego - odpowiedziała z nutką radości w głosie. Atlas nigdy by nie karał Lanse, bo wiedzieli, że jeśli ona dowie się o tym to da im popalić jak wcześniej z dwójką nieudaczników.
- Hmm nie nie.. Atlas.. pfee.. . Naturalnie tęskniłam za swoim kochanym Lanse mrr - odpowiedziała zachęcającym głosem zbliżając się do niego i dała mu słodkiego całusa krótko w usta. Może to głupio zrozumieć, ale niech myśli sobie co chce gdyż nie przeszło dziewczynie.
- Tak chcę z Tobą spędzić czas - odpowiedziała krótko do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:56 am

Ciekawe cóż takiego było w papierosach, że popularne było określenie kogoś mianem „fajnego”, bo miał zawiniątko tabaki w ustach? Cóż takiego jest w tym puszczaniu dymka, że dla wielu osób nagle zyskujemy +20 do charyzmatyczności? Już nie wspominając o tym jak wielką tradycją było na domówce wyjście na szluga. Lanse na szczęście nie miał zbyt wielu przyjaciół, by musieć wychodzić na imprezy. Zresztą to też w szkole mu wypominali nauczyciele, gdyż dosyć często zmieniał zespoły, bo się z nimi nie dogadywał. Groziło mu nawet wydalenie z Beacon, ale dyrektor postanowił dać mu szanse. Miał sam skompletować sobie do końca semestru drużynę, z którą będzie współpracował. To był warunek zaliczenia przedmiotu zwanego „Działania Drużynowe”, który prowadził sam dyrektor. Niby spoko koleś, fajnie zasuwa na gitarce i jest dosyć młodzieżowy, jednak Mistralczyk niezbyt przepadał za tą częścią lekkoducha. Co innego wicedyrektorka, która była sztywna jakby ktoś jej kij wsadził w żyć i pilnowała porządku na terenie całego obiektu. Nawet dyrektor był przez nią dyscyplinowany, bo w końcu dobrały się dwa przeciwieństwa.
Dwa przeciwieństwa, dokładnie tak jak on i jego siostra. On poszedł do Beacon, gdy jej przypadła Akademia Atlasu. Ciekawe czy mogła mówić o tym co się dzieje w trakcie nauki? A może to było ściśle tajne, gdyż tamci mieli fioła na punkcie wojskowości i dyscypliny? Barwy Atlasu były głównie bielą i czernią, aczkolwiek istniały pewne odstępstwa od tej reguły. Jakiś kamuflaż, moro i tak dalej. Sybilli byłoby naprawdę ładnie w białym mundurze. Pewnie ze swoją urodą miała ¾ mężczyzn u swoich stóp. Ta myśl trochę bolała czarnowłosego, gdyż czuł się za siostrzyczkę odpowiedzialny, a zarazem troszkę zazdrosny, że spędza czas z tamtymi, a nie z nim.
- A to ciekawe. Myślałem, że panienki z drogich domów chodzą tylko do profesjonalistów – wzruszył ramionami drocząc się z białowłosą. Wiedział jaką ma reputację oraz jak wielu klientów wychodzi zadowolonych. Tytuł najlepszego tatuażysty w Vale do czegoś zobowiązywał. Rzeczy, które tatuował Lanse wyglądały jak żywe, a czasami nawet jeśli chciał to faktycznie ożywały.
Odkaszlnął i lekko się zarumienił, gdy siostrzyczka zamruczała nazywając go kochanym Lanse. Nie braciszkiem, a Lanse. Momentalnie przyśpieszył mu puls, gdy siostra zbliżyła się do niego i złożyła na jego ustach całuska. Nic głębokiego, a po prostu drobny całus. Igrała z nim, a jemu się zrobiło głupio i spalił buraczka. Odkaszlnął i wstał z ławeczki, próbując doprowadzić się do porządku. Nie chciał jednak pozostać dłużnym, a postanowił zagrać w tę grę siostry. Objął ją prawą ręką w pasie i spojrzał głęboko w oczy. To była taka gra w tchórza, kto pierwszy odwróci wzrok.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się stęskniłem. Akurat dzisiaj nie mam nikogo do tatuowania, więc mogę spędzić z Tobą resztę dnia i nawet popracować nad tym dziełem sztuki – powiedział przeczesując dłonią grzywkę siostry na bok. Zagubił się w jej złotych oczach, by dalej kontynuować już nieco mniej pewnym tonem – Gdzie będziemy tatuować? Plecy? – zapytał i przesunął dłoń na jej plecki, które pogładził – Ramiona? – zrobił to samo na ramieniu. Był już czerwony, a serce pewnie by mu zaraz wyskoczyło z piersi jak tak dalej pójdzie – A może inne partie? – sugestywnie zszedł niżej wzdłuż bioder. Po chwili puszczając dziewczynę i rzucając jej uśmiech. Ucałował tylko jej nosek, by nie było że tak łatwo się wywinie. Byli rodzeństwem. Nie mogli robić takich rzeczy, ani być ze sobą razem jak facet i kobieta. To było po prostu niewykonalne, dlatego też pozostawało mu opiekować się nią i jakoś to przeboleć. Kochał ją całym sercem jako siostrzyczkę oraz kobietę, jednak świadomie musiał odrzucać tą drugą opcję. Na ustach nadal czuł słodki smak jej pomadki do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 3:12 am

Sybilla nie lubiła spędzać czasu z nieudacznikami w akademii Atlas. Niestety nic na to poradzić nie mogła, chociaż dobrze że trafiła się jej dobra drużyna, tylko było jedno ale, czyli podrywający kapitan - nauczyciel. Nie cierpi jego zachowania dlatego wieje na jego widok.  Przez chwilę była zamyślona sięgając myślami gdzie indziej ale co poradzić to cała ona. Tak myśląc sobie to faktycznie miała i ma fioła na mundurowych z Atlasu. Dlatego ją aż korciło żeby tam dostać się i chodzić w sexy mundurku chcąc prezentować na sobie przy braciszku kochanym. Po zbiciu z tropu myślowego usłyszała kolejną wypowiedz.
- Haha, ale zabawne aż mnie wysuszyło w gardle - odpowiedziała rzucając ripostę w stronę Lanse. No cóż lubiła jego ironiczne teksty aż pociągało ją to strasznie. Niektóre dziewczyny uważały ją za dziwną, a Sybilli nie przeszkadzało bo wolała być sobą niż udawać kogoś kim nie jest. Właściwie podziwiała talent Lanse od początku jak szkicował więc można rzec, że fajny fach sobie znalazł w życiu. Białowłosa zauważyła reakcję Lanse co ją bardzo ucieszyło, bo jednak nie przeszło mu co do uczuć. Po objęciu serce mocno jej zabiło w tej sytuacji w której znajdowała się dlatego zrobiła ten sam ruch pocałowała go dłużej, niż wcześniej. Nie odwróciła koniec wzroku, bo przegrywać nie lubi.
- Ja też cieszę się że jestem tutaj, i zarówno tęskniłam za Tobą - odpowiedziała krótko na jego słowa z uśmiechem na twarzy.
- No widzisz to będziesz mnie tatuował, cieszysz się? - spytała się radosnym głosem. Po chwili drgnęła czując jego ciepłą dłoń na grzywce. Lekkie rumieńce były widoczne na policzkach dziewuszki. Serce nadal mocno biło jak szalone.
- Hmm... właśnie myślę czy ramię, czy plecy, ale jednak nie.. biodra będą cudnym miejscem na tatuaż symbolu Schnee... kojarzysz? - spytała się krótko bo może on ma już gotowy tatuaż z tym. Jednakże żeby nie tracić czasu na takie rzeczy, to wyciągnęła szkic z teczki. Po sekundzie wypadła blisko stóp Lanse koperta od wujka z rodu Vi Elibarn. Dopiero zauważyła że coś wypadło z jej torebki, po chwili podniosła z podłogi schylając się szybko i wtedy poczuła pieszczoty od Lanse w nosek. Zaczerwieniła się strasznie. Właściwie Lanse jeśli by to przeczytał, nie musiałby się już szczypać co do dotyku czy innych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 4:14 am

Lanse nie wiedział o tym z jakimi problemami boryka się jego siostrzyczka. Nie pytał o szkołę, gdyż uznawał, że ona mu nie powie. Mało było informacji o tym co faktycznie w Atlas się dzieje. Nic zresztą dziwnego, bo wojsko od zawsze miała swoje tajemnice, a tamci chcą być po prostu lepsi niż jacyś łowcy. Beacon czy Shade nie miały tak pokaźnej floty, ani tak zaawansowanych technologicznie robotów, ale nadrabiali to jakością ludzi. Ponoć jeden dobrze wyszkolony łowca, wart było 20 Atlesiańskich rycerzy model 200. Ciekawe jak się miała sprawa w kwestii dyrektorów szkół? Istotnie byli oni dosyć potężni, jednak nikt nigdy nie widział ich w poważnej walce. Może to dobrze, bo w końcu gdyby przyszło co do czego to musiałaby być naprawdę poważna sytuacja, że ci z góry idą do walki. On zaś aktualnie zamiast nastawiać się na ten widok wiekopomnej konfrontacji z Grimmami, wyobrażał sobie coś innego. Mianowicie swoją siostrę w mundurku. Widział parę razy studentów Atlasu, jednak poza bielą to nic specjalnego nie rzuciło mu się w oczy. Dosyć zakrywający ubiór, który przylegał do ciała. W przypadku kobiet musiały być niezłe widoki, jeśli przypatrzeć się pewnym partiom. Zwłaszcza Sybilla mogłaby w tym świetnie wyglądać. Z drugiej strony oni w Beacon mieli typowo szkolne mundurki. Uczęszczało się tam na różne zajęcia w stylu lekcji historii, zajęć z survivalu i tak dalej.
Cóż takiego widział w swojej siostrze, gdy byli małymi dziećmi oraz co lubił w niej? Zadziorność, bezpośredniość oraz ciekawość. Podobno to pierwszy stopień do piekła, ale nadrabiała to szczerością. Nie zdarzyło się chyba, by go kiedykolwiek oszukała. Nawet jeśli w dzieciństwie zjadła jego cukierki albo ciasto. Zresztą za takie coś się nie gniewał, bo zwyczajnie mówił, że i tak jej by oddał swój kawałek. Na dodatek mógł w pierwszym rzędzie posłuchać jak ona śpiewa. Głos miała iście anielski, zresztą pewnie w operetkach mogła zakładać ten kostium i widowni zaparłoby dech w piersi. Pomyśleliby, że prawdziwy anioł zstąpił na scenę, by zaśpiewać kawałek. Tak, to był anioł. Z humorkami oraz dręczący braciszka, ale jednak.
Sybilla poszła dalej z grą i ponownie pocałowała Lanse’a. Zaparło mu to dech w piersi, a ten konkurs musiał oddać walkowerem. Nie oznaczało to jednak, że całus nie był przyjemny, a hormony w nim nie buzowały. Było mu bardzo przyjemnie, aczkolwiek dalej czuł, że niezbyt idzie mu rozgryzienie o co tutaj chodzi. Nie był to głęboki pocałunek, a czuły, zachęcający. Mistralczyk musiał walczyć ze sobą, by nie odwzajemnić go i nie poddać się tej prowokacji.
- Oczywiście, że się cieszę. Dla mojej siostrzyczki postaram się bardziej, niż zwykle – wysłuchał też jaką myśl miała białowłosa. Herb Schnee… w sumie mógłby to zrobić, a wzór znał. Regularnie w sklepach skrzynie były oznakowane tym symbolem, bo w końcu oni dostarczali Dust i zapewniali łowcom w ten sposób narzędzia. Raz czy dwa w ramach ćwiczeń sam musiał skorzystać ze wzmocnienia Dustem.
- Widziałem ten znak. Widuję go zresztą dosyć często w gazetach. Wiesz, Schnee to, Schnee tamto – zamarudził i ziewnął, aczkolwiek już nie liczyło się, że będzie dotykał tego arcydzieła jakim jest ciało Sybilli, a to, że musi wykonać jej jak najlepiej odwzorowany symbol. Kiedy wypadły jej dokumenty i jakaś kopertka, to była idealna chwila, by przystąpić do zemsty. Przy schylaniu się miał idealną okazję, by ucałować jej nosek i zawstydzić białowłosą. Rzecz jasna zachowywał się jak po prostu dżentelmen i miał zamiar pozbierać rzeczy. Na kopertce jednak zobaczył, że jest zaadresowana do niego.
- Pozwolisz? – powiedział odpinając od swojego paska jeden z shurikenów, by rozciąć kopertę i wyciągnąć z wnętrza list. Zanim przystąpił do czytania spojrzał tylko na siostrę – Coś bardziej niż zwykle się do mnie kleisz. Czegoś na pewno chcesz poza tatuażem – powiedział przymrużając oczy, a następnie spojrzał na treść listu. W międzyczasie jego ręka z shurikenem powędrowała na pasek. Z cyknięciem, metalowy shuriken wpadł w miejsce, z którego został wyciągnięty. To był taki plus posiadania magnetycznej broni. Zawsze można było ją łatwo złożyć.
Czytając list bladł z każdym następnym zdaniem. Z początku myślał, że wujek sobie z niego jaja robi. Był… adoptowany? Miał być narzeczonym Sybilii? Szczerze był przeciwny temu, że ktoś miał kogoś swatać. Nie traktował ludzi przedmiotowo, dlatego chociażby nie lubił polityki mariaży jaką prowadziło Schnee i wszystkie inne wysokie rody. Dlatego wolał pracować sam na siebie, by mieć świadomość, że doszedł do czegoś sam, a nie zostało mu to dane na tacy. To się nazywało budowaniem charakteru. Gdy skończył czytać list, był w szoku. Zacisnął metalową dłoń na papierze i spojrzał na Sybillę.
- Wiedziałaś o tym? – zapytał marszcząc brwi. Nie wiedział jak powinien zareagować. Był zmieszany, gdyż wewnętrznie czuł, że to jego szansa by mieć ją dla siebie, ale z drugiej strony nadal czuł się jak brat wobec niej. Właśnie te dwie mentalności ścierały się wewnątrz niego. Musiał zapalić i to szybko. Za dużo tego. Musi uporządkować sobie wszystko w głowie, dlatego zanim siostra odpowiedziała, po prostu podszedł do drzwi i wyciągnął papierosa. Zbliżył kciuk, by go zapalić, a następnie zaciągnął się nim. Mocno, by wydmuchnąć po chwili dużo dymu na zewnątrz. W ciągu dwóch minut dał radę go wypalić, a następnie zaczął kręcić się w kółko, by ostatecznie zatrzymać się przy Sybilli. Spojrzeć w jej złote oczy i w nich poszukać odpowiedzi. Jeszcze raz spojrzał na kawałek papieru, a następnie zgniótł go w kulkę wewnątrz dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 7:21 am

Sybilla zdawała sobie z tego sprawę z powagi sytuacji jaka była teraz pomiędzy nimi. Ogółem nie czytała listu w dodatku nie wiedziała co było w nim zawarte dlatego wolała sama się dowiedzieć coś na tamten temat. Niestety dziadek jej mało odpowiadał na tamte pytania tak jakby z nie chęcią w głosie. Była mała więc pewnie nie zrozumiała tego. Nigdy nie usłyszała całej prawdy o rodzinie czy czymś podobnym. Uważała za głupi żart wyssany z palca. Lanse traktowała wtedy wciąż jak brata rodzonego aż do danego momentu kiedy w nim zaczynała podkochiwać. 
- To super - odparła zadowolona z faktu ze bedzie miec tatuaż na swoim biodrze. Po straceniu koperty z rąk widziała jedynie ruchy otwierania przez Lanse i przeczytanie wujka listu o którym bladego pojęcia nie miała co jest w nim zawarte.
- Czy ja wiedziałam? Chciałam wiedzieć ale po stracie rodziców nie miałam sił. Jako mała dziewczynka usłyszałam tylko dwa niewyraźne słowa podczas ich rozmowy. Oni zawsze wiedzieli że podsłuchiwałam więc przerywali rozmowę, zaczynając inną. A wujek uznał że jak dorosnę to niby poznam prawdę ale ostatecznie nic mi nie powiedzieli o tamtej rozmowie. Ja tylko potrafię się domyślać - odparła krótko odpowiadając na jego pytanie jak wrócił po wypaleniu papierosa i odczuła na sobie wzrok Lanse.
- I tak moje uczucia się nie zmieniły wobec Ciebie. Nadal tymi samymi uczuciami darzę - rzekła mówiąc słowa prosto z mostu. Rumieńce dziewczyny pokazały się przy jego obecności i zakłopotanie bo naprawdę była w nim wciąż zakochana. Totalnie zapomniała o tatuażu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 10:26 am

Czyli Sybilla nie do końca wiedziała co jest dokładnie w liście. Mogła mówić o tym, że jest adoptowany, a nie o narzeczeństwie jakie mu sprezentowano. Podczas wypalania szluga mógł sobie to wszystko przemyśleć w miarę na spokojnie, aczkolwiek informacja o tym, że tak naprawdę nie są biologicznym rodzeństwem spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Zawsze trzymali się razem, dlatego nie brał takiej możliwości pod uwagę. Mogli wyglądać inaczej, ale to ze względu na to, że Sybilla bardziej wdała się w matkę. Była tak samo kochaną istotką i może dlatego jej widok był dla młodego Lanse’a taki kojący. Miała też swoje oczywiste wady, jaką była ta ciekawość i podsłuchiwanie, które kiedyś wpędzi ją w tarapaty, ale który człowiek ich nie ma? Jeśli ktoś jest bez wad to niech pierwszy rzuci kamień.
Słowa białowłosej były jak miód na serce. Uspokajały go, zapewniały o stałości tego co między nimi się działo. Nic na pierwszy rzut oka w ich relacji się nie zmieniło, nadal pozostawali blisko siebie. Trochę jak w momentach, gdy w dzieciństwie. To białowłosa była tym czynnikiem, który powstrzymał Mistralczyka przed złamaniem się. Utrata ręki, ciężka rehabilitacja by móc bez niej funkcjonować. Ból oraz upokorzenie, które musiał nieść ze sobą przez resztę życia. Mógł to znieść tylko i wyłącznie dla niej, zaś teraz miał przed sobą rumianą kobietę, do której żywił ciepłe uczucia.
Zbliżył się do niej i objął ją. Wtulając w swoje ciało, zaś dłoń skierował ku tyłowi jej głowy, by zacząć przeczesywać jej białe włosy palcami. Prawą rękę trzymał na jej talii. Nie spoglądał jej w oczy póki co. Jeszcze nie. Chciał w ten sposób pokazać, że jego uczucia wobec niej również pozostały takie same, zaś teraz postanowił pożartować. Na jego ustach wykwitł cwaniacki uśmieszek, a następnie tatuażysta spojrzał w jej złote oczy i zapytał z tym samym szelmowskim uśmieszkiem – To może skoro nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem to wyjdziesz za mnie? – było to bardziej w kontekście żartu, aczkolwiek sama myśl posiadania tylko na wyłączność białowłosej była jakaś taka przyjemna. Nadal walczył z tą powinnością bycia starszym bratem oraz ze swoimi uczuciami, które chował od dzieciństwa. Powstrzymywał je właśnie tą powinnością wobec młodszej siostrzyczki, którą kochał z całego serca. Teraz zaś jej usta oraz rumiane policzki widziane z bliska, miały w sobie coś innego. Wcześniej ukryte piękno, które przysłaniały klapki na oczach. Kusiły, jednak czarnowłosy nadal miał przed tym opory.
- Zdecydowanie przyda nam się butelka wina albo piwa - powiedział rzucając zawiniątko papieru za biurko recepcji. Tak, by nie przeszkadzało i w razie czego nikt przypadkiem tego nie podniósł. Później to spali, wraz z resztą papierów, które najczęściej się pali. Głównie wydruki z kart oraz dane personalne klientów, które należało po prostu zniszczyć.
Przeniósł dłoń na jej prawy policzek. Jako, że ta gładząca głowę była najbliżej to właśnie tą. Zaczął głaskać białowłosą po policzku, by dalej móc pognębić nieco siostrzyczkę - No to jakimi uczuciami mnie darzysz? Ma to związek z tamtymi dwoma całusami? Czy może miałabyś ochotę zabrać swojego braciszka do sypialni na górę, by mieć go tylko dla siebie? - zapytał z uśmiechem wpatrując się w jej oczęta. Był ciekaw, czy siostrzyczka, która uchodziła za wredotę spali buraczka przez tak śmiały atak, a może zareaguje nieco inaczej. Tak czy siak, sytuacja była naprawdę ciekawa, a z drugiej strony Lanse odczuwał z tego satysfakcję i puls mu przyśpieszał na samą myśl o możliwych odpowiedziach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 10:50 am

Dziewczyna zastanawiała się cały czas nad różnymi rzeczami, które ich spotkało i ten los co jego spotkał nie licząc siebie. Nie dbała o siebie zbytnio po stracie rodziny, a bardziej o Lanse. Nie mogła go zostawić, bo on był i jest całym światem w oczach białowłosej. Psychika była nie do końca normalna bo posiada traumę i bezsenność przez zobaczenie grimmów. Nie mogła przez 5 lat pogodzić się ze śmiercią rodziców ale by zarówno zginęła gdyby nie wyszła dalej z domu. Dzięki Lanse żyje i najwyraźniej tak musiało być wtedy może dokonać zemsty na grimmach stając się maszyną do zabijania bez uczuć. A jedynie w głębi pod skorupą czując ból i cierpienie. Doskonale wiedziała że Sybilla i Lanse uzupełniali się, poprzez wsparcie i wspólne uczucie które ich nadal łączyło. W danym momencie poczuła jak ją objął wtedy łza szczęścia poleciała wtulając się w jego ciało. Czuła ciepły dotyk ręki na włosach. Po chwili usłyszała pytanie które lekko ją zatkało, ale pewnie zażartował z tego wyjścia za mnie. Z drugiej strony byłoby to niesamowite gdyby była jego żoną i robiła mu posiłki do pracy. Rozmarzona uśmiechnęła się cwanie wtedy nachyliła głowę do jego ucha mówiąc kojącym i ciepłym głosem.
- Mówiąc poważnie, to chciałabym być twoją żoną i wyszłabym za Ciebie - odpowiedziała zaskakując jego z miejsca. Ciekawe co powie bo pewnie uzna, że to żart. A ona nie żartowała ani gramy. Cały czas posiadała na policzkach rumieńce, które może Lanse zauważyć z bliska.
- Hmm jeśli na piwo czy wino to zapraszam do mnie czyli posiadłości którą dostałam w dniu osiemnastych urodzin - odpowiedziała krótko lekko uśmiechając się.
- Ahh i jedno, wyprowadzasz się i mieszkasz ze mną bo nie pozwolę żebyś był daleko ode mnie - rzekła pół żartem, pół poważnie. No ogółem chciałaby żeby z nią zamieszkał, bo smutno jest jej tam samej. A wujek wyjechał za granicę gdzieś nie wspominając lokalizacji. Ogółem tam posiada służki, które pracują ale to nie to samo. Dopiero poczuła dotyk na swoim policzku, to złote oczka zaświeciły się na samą myśl.
- Tak darzę głębokimi jak morze uczuciami, czyli Kocham Cię Lanse i tak ma związek z dwoma całusami - odparła chcąc w końcu to wydusić z siebie, które trzymała sobie przez tamte lata. Zaśmiała się lekko przy nim. W danym momencie została wywalona z tropu totalnie robiąc się czerwona na twarzy.
- A jeśli powiem, że tak? to co wtedy? - spytała się jego z ciekawości, ale też prowokując do czynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 11:30 am

Lanseowi sen z powiek spędzały wydarzenia sprzed lat. Nie tylko Grimmy sprawiały, że nie mógł spać po nocach, ale zarazem świadomość jego słabości wtedy. Irracjonalnym wydawało się obwinianie za coś, na co nie miał wpływu, ale czy ludzka psychika jest racjonalna? Również lęk przed pająkami był irracjonalny, a jednak łowca się ich bał. Każdy z nich jest gotowy, by oddać życie za cywili oraz tych, którzy nie mogą się bronić, a raczej większość łowców powinna brać pod uwagę taką ewentualność. Ratować tylu ilu się da, dokładnie to powtarzali im w Beacon. Nie zostawiać nikogo w tyle i pracować zespołowo. Czarnowłosy wychodził bardziej z założenia, że jeśli będzie działał sam to nie zostawi nikogo w tyle. Nie spotkało się to z przychylnością wykładowców. Jedyna osoba, z którą mógłby współpracować była właśnie Sybilla. Chociaż to było niewykonalne, w końcu oboje chodzili do różnych akademii, a on jakoś nie widział siebie w Atlas. No ale może kiedyś będzie im dane popracować razem podczas jakiejś eksterminacji grimmów lub innej sprawy w mieście.
Przytulając białowłosą czuł ciepło jej ciała oraz zapach perfum i kosmetyków, których używała. Odczucie miękkości piersi i reszty było kwestią drugorzędną, gdyż pierwszy docierał zmysł zapachu. Był najbliżej mózgu. No i też najwcześniej go odczuwał, gdyż wystarczyło podejść, by poczuć woń, która otaczała dziewczynę.
Lekko zdziwiła go ta odpowiedź, aczkolwiek początkowo uznał ją po prostu za żart. Z drugiej strony wewnętrznie czuł napływ entuzjazmu, gdyż jakoś tak skrycie nie miałby przeciwko temu absolutnie żadnej obiekcji. Sumienie zaś waliło głową o ścianę, gdyż tak nie powinno być.
- Z chęcią zobaczę jak sobie mieszkasz – bardzo chętnie przeprowadzi inspekcję warunków, w których mieszkała jego kochana siostrzyczka. Tak, by mieć pewność, że nie ma żadnych uchybień i jest w pełni bezpiecznie. Na dodatek pewnie wybór alkoholi ma większy, w końcu skoro ma posiadłość, to również bogaty barek, który trzeba opróżnić. Szkoda, by alkohol się zmarnował, ale na komendę zamieszkania z nią po prostu roześmiał się. Tak łatwo nie było. Chciałby, ale niestety poczucie obowiązku nakazywało mu mieszkać tutaj. Bliżej miał do pracy i chciał doglądać własnego interesu. No może nie do końca własnego, ale kiedyś ten salon może należeć do niego.
- Tak, ja w wielkiej posiadłości. Dobre sobie. A może Ty przeprowadzisz się tutaj? W koszarach Atlasu pewnie nie macie wygód, więc przywykniesz do pokoju 15 metrów kwadratowych – odpowiedział również pół żartem, pół serio. W sumie na piętrze mieszkalnym mieszkał tylko Lanse, bo jako jedyny z pracowników nie miał własnego mieszkania. Zresztą był dobry w tym co robił, więc kierownik chciał go mieć jak najczęściej w robocie.
Nie mógł inaczej zareagować jak zaniemówić na to wyznanie białowłosej. Miał mętlik w głowie, gdyż kobieta również żywiła do niego ciepłe uczucia i zdecydowanie mogła wcześniej oswoić się z myślą, że są tylko przyrodnim rodzeństwem. On na to potrzebował czasu, troszkę więcej.
- Eee… no, też Cię kocham. Od zawsze kochałem, dlatego tak o Ciebie dbam i martwię się nocami. Zastanawiam się czy wszystko w porządku oraz czy jutro nie przyjdzie do mnie list z Atlasu, w którym będą kondolencje. Pewnie masz to samo – powiedział. Istotnie przerażała go myśl, że również Sybille mógł mu los odebrać. Co by wtedy ze sobą zrobił? Zabić to się by nie zabił, ale pałałby tak wielką nienawiścią do winowajcy, że nie uszedłby daleko. Łowca wyruszyłby na łowy, by dorwać tego kto odebrał mu to co drogie.
Mistralczyk również zaczerwienił się, aczkolwiek tylko lekko. Skoro białowłosa go prowokowała, to i on postanowił ją prowokować. Pogładził jej policzek – Wtedy poszlibyśmy na górę, wzięli wspólny, gorący prysznic, a potem… - szeptał do jej ucha kuszącym głosem, aczkolwiek musiał się bardzo starać, by nie zaciąć w połowie zdania. To było takie krępujące dla tak problematycznej socjalnie osoby – Hehe, potem zrobiłbym oględziny całego ciała i zobaczył co mogę na nim jeszcze wytatuować – to ostatnie słowo było zarazem żartem, ale też kuszącą ofertą, która miała pobudzić wyobraźnię białowłosej. Na szczęście nikt nie przechodził obok salonu. Deszcz na zewnątrz załatwiał całą sprawę, a krople uderzały o metaliczny dach budynku. Wystukując ten naturalny rytm oraz zagłuszając to co działo się w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 1:23 pm

Dzień naprawdę nieźle zapowiadał się ze względu, że jej wszystkie przeczucia sprawdziły co do wychowania w rodzie Bernadotte. Nigdy nie zdawała sobie sprawy, gdyby była nieświadoma że Lanse jest przybranym bratem. Na początku bała się odkryć swoje uczucia wobec niego, bo nie chciała zostać pośmiewiskiem drwin czy dokuczania. Gdy ocknęła się zaczynała głową na boki machać myśląc. Dobra dosyć wspominań o przeszłości, najważniejsza jest przyszłość ich.
Dziewczyna była bardzo szczęśliwa widząc go w zdrowiu, nie przeżyłaby tego gdyby coś mu się stało. Wie jedno, że jeśli by mu groziła śmierć to na pewno by zmusiła drużynę i kapitana do uratowania go. Pewnie by powiedziała, że jest w ciąży i spodziewa się jego dziecka to by poszli, ale bez niej. Kiwnęła głową myśląc nadal machając sobie palcem na boki z lewej ręki. Po u usłyszeniu słów że chciałby zobaczyć jak ona mieszka, to uśmiechnęła się na pozytywne nastawienie Lanse.
- To cudnie - odpowiedziała krótko zadowolona z tego stanu rzeczy. Ogółem mogłaby go przywozić samochodem sportowym do jego pracy i tyle bo jest jej po drodze.
- Wiesz, że to nie problem, jeśli chodzi o wożenie Ciebie samochodem do pracy, a ja wtedy pojadę prosto do akademika Atlasu. Ja nie mieszkam w akademiku cały czas, wolę swoje domowe ściany. Dlatego możesz mieszkać ze mną też, jeśli byś miał długi urlop czy kilka dni wolnego. A wiadomo podczas pracy byś tam zamieszkiwał co jest normalne - rzekła dając mu przyzwoitą propozycję. Po skończeniu tamtego tematu usłyszała słowa które odwzajemniły jej uczucia i lekko zaśmiała się cichutko widząc jego rumieńce.
- Słodki jesteś naprawdę - odpowiedziała krótko do kochanego Lanse.
- Nie rób mi tu czarnych scenariuszów, nie umrę bez obaw. Tak samo Ty nie rób mi tu żadnych scenariuszy, że umrzesz bo Ci dokopię. Nie chcę zostać wdową - rzekła dając mu do zrozumienia, że nie jest łatwa żeby jakiś potworek Grimm ją zamordował na oczach cywili czy Atlasu. Byłaby słaba wśród nich i nie zdatna do walki bo zginęła. Pokręciła głową niedowierzaniem czy naprawdę on myśli, że ona da się zabić? Nigdy. Miała misję pomścić śmierć rodziców więc nie czas na umarcie, tylko wskrzeszenie swojej duszy. Sybilla słysząc zmianę tematu, robiło się interesująco jak odpowiedział jej ukochany. Czuła jego oddech na szyi co ją strasznie kręciło, a puls zwiększył się przy tej sytuacji.
- Mrruu... ale mnie nakręcasz - odpowiedziała krótko, zawieszając na jego obojczykach zgrabne ręce spoglądając mu w oczy zalotnym spojrzeniem. Mruczała mu do uszka cały czas prowokując. Nie widziała nikogo żeby ktoś przychodził po drodze, a deszcz był sprzymierzeńcem białowłosej.
- Ahh... aż nie mogę doczekać się - odparła krótko dając cios ostateczny w prowokacji Lanseowi. Po dłuższej mecie marzyła żeby stać się tylko jego, bo na dobrą sprawę będzie tym pierwszym i ostatnim, który naruszył ciało białowłosej. Mariko myślała o przyszłości żeby urodzić mu kiedyś dwójkę dzieci, a najlepiej bliźniaki syn i córeczka ale to odległe plany które przyjdą z czasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:01 pm

- Hmm nie wiedziałem, że w Vale jest akademik Atlasu – chociaż takie skrzydło miałoby nawet sens jeśli chodziłoby o przyjezdnych. Zresztą sam nie korzystał z akademika w Beacon więc nie wiedział jakie są tam warunki oraz jakie panują zasady. Miał swoje cztery ściany, których nie musiał dzielić z żadnym lokatorem, który by go irytował. Od razu po zajęciach zawsze wracał do studia, by zająć się pracą, a wieczorami odrabiał zadania domowe. Rzecz jasna łowcy byli zwalniani z lekcji, gdy szli na jakąś misję albo zdawali jakiś test w terenie. Tak to już było, że po wyjściu poza mury szkoły miało się dwie opcje. Pracować dla niej lub zająć się własnymi sprawami. Jedni zostawali najemnikami, a Lanse dalej się uczył, by skuteczniej zabijać Grimmy. Chciał być dostatecznie silnym, by ochronić swoją siostrę i innych ludzi, którzy mogą być zagrożeni. Nie każdy posiadał dostatecznie silną aurę, by zablokować atak potwora, a jeszcze mniej osób miało chęć do walki z nimi. Każdego dnia trzeba było walczyć z tym strachem i tylko osoby, które nigdy nie starły się z grimmami, mogły mówić, że się ich nie boją. Zawsze należało się ich bać, gdyż strach był motorem napędowym instynktu przetrwania, przez co trudniej było zabić takiego łowce.
- Ale jeśli masz blisko do Beacon to chętnie skorzystam z podwózki – zdecydowanie wolał taką opcję, niż poruszanie się komunikacją miejską albo z buta. CCTS miał nawet opcję podróży po mieście, aczkolwiek zdecydowanie lepiej sprawdzał się na długie dystanse. Przynajmniej wtedy mógł sobie zarezerwować miejsce i nie musieć znosić innych ludzi, jeśli dostatecznie dobrze zapłacił.
Lanse jeszcze bardziej się speszył, gdy usłyszał od białowłosej komplement. Zrobił minkę w stylu chomiczka. On nie był słodki, on był groźnym łowcą. Troszkę popsutym przez życie, ale zdecydowanie nie uznawał siebie za słodkiego.
- Jeszcze nie było ślubu – przypomniał jej, chociaż nie wiedział na ile siostra bierze to na serio, a na ile dalej się bawiła. Nawet jeśli byli przyrodnim rodzeństwem to nie wypadało brać ze sobą ślubu. Ludzie by zaczęli gadać i nie dali im żyć w spokoju, a Lanse wolał uniknąć tego, by jego siostrę piętnowano. Dostatecznie dużo przeszła w swoim życiu, dlatego nie mógłby pozwolić na to, by znowu spotkała ją jakaś przykrość.
Teraz już nie mógł uciec, gdy białowłosa oplotła go rękoma oraz zaczęła mruczeć do ucha. Jeśli to udawała, to była najlepszą aktorką jaką miał okazję spotkać. Zrobiło mu się gorąco i podrapał się nerwowo po tyle swojej czarnej czuprynki. Spoglądając w złote oczy kobiety, którą miał przed sobą. Wszystkie te uczucia, które miał za dzieciaka wobec niej rozwijały się wraz z biegiem lat. Przybierając nieco inną formę zależnie od wieku. Teraz natomiast nie wiedział jak powinien o tym myśleć, gdy miał świadomość, że całe życie żył w kłamstwie. Zwłaszcza, kiedy Sybilla cały czas go prowokowała. Bardzo skutecznie zresztą.
- Ale czy na pewno możemy? Nadal jesteśmy przyrodnim rodzeństwem – powiedział spoglądając jej w oczy i kładąc dłonie na jej talii. Bał się tego, że przez swoją nieroztropność może białowłosej zrobić krzywdę. Nawet jeśli nie byli bezpośrednio spokrewnieni to może jej tym uczuciem narobić trochę problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:15 pm

Białowłosa musiała go zrozumieć, że nie miał łatwo w dodatku przez stratę rodziców mieli tylko siebie. Nie liczyli się poboczne powiązania z rodów Schnee czy Vi Elibarn. W danym momencie zastanawiała się jak mu to wytłumaczyć, że naprawdę chce z nim spędzić całą resztę życia przy jego boku. Nie obchodziło ją co mieli inni do powiedzenia jeśli nie potrafili tego uszanować to ich problem. Przytaknęła na słowa Lanse. Nie miała zbytnio nic do powiedzenia w tej kwestii. Myślała jedynie jak powiedzieć, żeby w końcu nie miał żadnych blokady wobec niej. W danym momencie usłyszała o podwózce.
- To cieszę się że podoba Ci ta opcja - rzekła krótko zgadzając się na nią też. Wiedziała, że to jedynie dobre rozwiązanie, w dodatku samochód był kuloodporny i jeśli gdyby Grimm ich zaatakował to odepchnie go bo posiada system wykrywania zagrożenia. Nigdy nie mogłaby sobie pozwolić na ten błąd, a powóz był tak naprawdę ojca którego wzięła z ruiny gdzie były zasypane drzwi do garażu podziemnego gdzie były klucze do czarnego mercedesa. Nie mogła go zostawić, to była jedyna rzecz co zostało po ojcu. Ocknęła się spoglądając na Lanse cały czas uśmiechając uroczo. Dziewczyna lubiła komplementy sprawiać bo mówiła prawdę.
- Mówię poważnie i to śmiertelnie poważnie Lanse, nie żartuje - odpowiedziała krótko spoglądając mu w oczy troskliwym wzrokiem.
- Pragnę się Tobą opiekować i zestarzeć przy Twoim boku. Nie obchodzi mnie opinie innych, liczysz się tylko Ty - odpowiedziała krótko pokazując, że nie jest taka słaba psychicznie jak ją uważali poniektórzy ludzie czy inne rasy. Wie doskonale co przeszła, jednakże na przeciwko niej jest skarb którego chce chronić i zrobi to kosztem swojego życia.
- Tak jestem pewna tego, to że wychowaliśmy się jak rodzeństwo to nie zmienia stanu rzeczy co wcześniej powiedziałam, o zestarzeniu się razem. W dodatku chcę być twoją żoną więc chciałabym mieć z Tobą ślub - odpowiedziała śmiało i poważnym głosem. Nie wygłupiała się bo posiadała poważną minę przy nim. A mimika i oczy nie kłamią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 2:48 pm

W jednej kwestii byli ugadani. Sybilla będzie podrzucać go do szkoły oraz pracy, a on pomieszka jakiś czas w rezydencji. Może nawet mu się to spodoba i postanowi zostać tam na dłużej, chociaż luksusy to nie był jego styl. Zdecydowanie bardziej przywykł do tego skromnego stylu życia, z którym obcował każdego dnia. Nawet ten twardy materac na górze, nie był taki zły. Chociaż czasami przeszkadzały mu sprężyny, zwłaszcza gdy jedna z nich wystawała. Zawsze potem z kombinerkami bawił się w ucinanie tej wystającej. Krawcem nie był, więc z zaszyciem tego miałbym spory problem, no a na nowy materac nie mógł sobie pozwolić. Wstyd mu trochę było prosić kogoś o lieny, nawet jeśli miałby poprosić własną siostrę o to.
Białowłosa zabiła mu ćwieka. Nie wiedział jak z tego ma wybrnąć, bo w końcu jeśli odtrąci ją to uczyni jej krzywdę. Nie wiadomo jak wielką, ale na pewno dużą, zaś z drugiej strony jakoś tak wewnętrznie pozytywnie reagował na tą deklarację. Może dlatego, że czuł się jakby to dzieciństwo wróciło i ta sielanka, kiedy mogli beztrosko żyć sobie razem? W końcu on jako dzieciak wygłaszał podobne deklaracje, ale któż inny tego nie robił wobec młodszej siostrzyczki, którą traktował jak swój skarb? O dziwo Lanse miał silniejszy instynkt opiekuńczy, niż większość starszych braci w wieku 10 lat. Pewnie to była kwestia tego jak został wychowany, aczkolwiek zdawał sobie sprawę, że Sybilla mu nie odpuści.
Czarnowłosy przymknął swoje bursztynowe oczy i odetchnął ciężko. Czy miał jakiś inny wybór, niż się zgodzić na to? Razem na pewno się zestarzeją, to mógł zagwarantować nawet bez ślubu, jednak małżeństwo to nie było coś na co był gotowy psychicznie. Jeszcze nie teraz. Uśmiechnął się tajemniczo do siostry i pogłaskał ją po głowie.
- Zachowujemy się jakbyśmy znowu byli dziećmi, tylko teraz Ty prawisz mi odważne deklaracje – powiedział nieco zrezygnowanym głosem, jednak po chwili znienacka pocałował białowłosą. Długo, czule gładząc przy tym jej boczki. Niech ma póki co tyle z tego. Na więcej musiałby się przygotować mentalnie. Wyswobodził się z uścisku i podszedł do recepcji, z której wyciągnął karteczkę. Przykleił ją do drzwi, a na niej było napisane „Zaraz wracam”. Przesunął skobelek, zamykając studio i skierował się w stronę schodów na górę. Machając białowłosej, by poszła za nim. Chciał sprawdzić, czy Sybilla tylko gada tak odważnie, czy faktycznie ma takie pragnienia i potrzeby. W istocie mogła to być kwestia tego, że chciała brata mieć tylko dla siebie. Polegali na sobie od zawsze, więc Lanse podejrzewał coś innego niż miłość w czystej postaci. To mógł być po prostu strach przed tym, że któregoś kiedyś zabraknie i mechanizm obronny, który nakazywał być jak najbliżej, by tego uniknąć. Nie wiedział co tak naprawdę ma białowłosa w głowie, jednak musiał się o tym przekonać.
- Może jeszcze dzieci byś chciała co? – zapytał chowając ręce do kieszeni, podczas wchodzenia po schodach. Rzucił to bardziej cynicznie, bo sam nie miałby i tak środków na utrzymanie dziecka i kolidowało to z ich planami na życie. W końcu byli młodzi, a przecież dziecko w takim wieku to koniec sielanki i poważniejsze obowiązki, niż obrona świata przed Grimmami. Lanse niezbyt lubił ludzi, dlatego też nie widział siebie w roli ojca. Troszczył się o Sybille, ale to co innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 3:07 pm

Sytuacja była w tym momencie jeszcze bardziej interesująca niż przedtem. Nie wiedziała że tak potoczą się sprawy pomiędzy nimi. W dodatku miała pomysł, żeby mogli być narzeczeństwem bo ślub to faktycznie bardzo ważna decyzja w ich życiu. On nie protestował że nie chce tego więc zgadzali się w kolejnej kwestii. Uśmiechnęła się delikatnie ponownie przy nim. Z drugiej strony zastanawiała się jak zareaguje na to, że posiada ten samochód którego sama wykopała z ruin posiadłości Bernadotte. A mogą być tam Grimmy ale poszła chcąc odzyskać co jej więc zaryzykowała wtedy więc lepiej nie powie Lanseowi bo nakrzyczy. Na samą myśl lokal mógłby być ładniejszy, a gdyby tak zrobić niespodziankę właścicielowi i Lanseowi tu? to nie był zły pomysł pomyślała przez długą metę. No cóż ona lubiła kombinować jak zawsze ale czy Lanse to zauważy, to jest dobre pytanie. Po wytrąceniu z myśli dziewczyny usłyszała kwestię o dzieciństwie.
- Widzisz? najwyraźniej my we dwoje tego chcemy.. czyż nie? kochanie? - rzekła delikatnym i kojącym głosem w jego kierunku. Wiedziała czego naprawdę chce, a żeby zostać tylko z nim aż do grobowej deski - czyli na dobre i złe. Nigdy nie patrzyła na innych facetów bo nie dorastali do pięt Lanseowi. Mariko zaczynała obserwować jego poczynania widząc, jak wyrwał się z objęć. Zdjęła swoją kurtkę zimową zawiesiła na haku ale nie od strony drzwi ale jego blatu gdzie też były haczyki. Nie miała zamiaru stracić cennych rzeczy, a po drugie jest bliską osobą ukochanego. Odwróciła wzrok wtedy partie włosów opadły na zgrabną talię złotookiej. Gdy pomachał żeby ma iść za nim to szła bez żadnych pohamowań była naturalna  w zachowaniu. Nie miała żadnych obaw na pewno nie przy nim. Zrobiła dwa kroki idąc po schodach usłyszała pytanie na temat dzieci? No to teraz zaczerwieniła się jak buraczek.
- Ejj noo.... musiałeś wariacie jeden - odparła krótko wtedy zrobiła cwaniacką minę.
- Tak czemu by nie, bliżniaki pasują Ci? syn i córeczka? - spytał się dając mu ripostę z życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 3:40 pm

Wprawdzie Lanse też się nie zgodził na nic specjalnego póki co. Był na tyle długo sam, by pomijać tak oczywistą interakcję jak powiedzenie komuś „nie”, w momencie gdy pomysł był absurdalny. Serio taki wydawał się ten list wuja, który mógł równie dobrze robić sobie z nich żarty i sprawdzić czy faktycznie wpadną w tak finezyjnie zastawiona pułapkę. Pewnie miałby niezły ubaw, gdyby okazało się, że tamta dwójka wpadła ze sobą. Na samą myśl, że miałby zostać ojcem dziecka własnej siostrzyczki jakoś tak przeszły go ciarki. To nie to, że nie lubi dzieci. Po prostu sam fakt tego, że wujek mógł sobie z nich zrobić żarty i ten list mógłby być po prostu wygłupem starszego człowieka, nie dawał mu spokoju.
- Dobra, dobra… kochanie – powiedział to ostatnie nieco sarkastycznie, aczkolwiek nie opryskliwie i niemiło. Wiele rzeczy ludzie chcieli, jednak nie zawsze było to coś właściwego. Mistralczyk mógłby obrabować bank, by nie pracować przez resztę życia, a jednak nie była to właściwa droga. Tak samo również właściwą nie musiało być to narzeczeństwo, a co za tym idzie również małżeństwo. Nie wiedział tylko jak to powiedzieć Sybilli we właściwy sposób, tak by jej nie skrzywdzić. Podobała się Lanseowi, kochał ją i naprawdę chciałby, ale nie był pewien, że to jest po prostu właściwe.
Słysząc ripostę, czarnowłosy obrócił się w stronę białowłosej. Uniósł lekko brew obserwując jej zaróżowione policzki. Przełknął ślinę i szukał dostatecznie dobrej odpowiedzi na to, ale ostatecznie palnął pierwszą rzecz, która przyszła mu do głowy.
- Taa? Wiesz, że prawdopodobieństwo urodzenia bliźniaków jest dosyć niskie? Zresztą jesteśmy jeszcze młodzi – powiedział machając na to ręką, aczkolwiek dopiero teraz ogarnął, że zasugerował wiele prób poczęcia bliźniaków. Pokręcił głową, po czym otworzył drzwi do swojego pokoju. Wszedł do środka i usiadł na łóżku, wyczekując co zrobi białowłosa. Oprowadzał ją wzrokiem po pokoju. Było w nim czysto, a zielone prześcieradło i niebieska pościel były świeżo wyprane. Przyłożył palce do brwi, które następnie zostały rozmasowane. Opierając się łokciem o kolano, przyjął pozę myśliciela.
- Nie chcę zrobić czegoś czego możemy potem oboje żałować. Boje się, że mogę Ci krzywdę zrobić i nie mowa tu o czymś fizycznym – powiedział patrząc w jej oczy. Mówił całkiem poważnie, chcąc uświadomić białowłosej dlaczego ma opory przed zaakceptowaniem własnych uczuć. Był takim obrońcą, bohaterem tragicznym, który czuł, że coś wisi w powietrzu. Zdjął buty i podsunął nogi pod brodę na łóżku, obejmując je rękoma. Jeśli już to Sybilla musiałaby zrobić pierwszy krok. Teraz miała idealną okazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 4:11 pm

Sybilla doskonale wiedziała że wujek nigdy nie potrafił kłamać dlatego mówił zawsze w takich kwestiach prawdę. Dopiero po złagodzeniu psychiki dowiedziała się prawdy jak straciła rodziców i została rozdzielona na jakiś czas z Lanse którego nie potrafiła zapomnieć. Na samą myśl ciarki przechodzą po ciele dziewczyny dlatego wymykała się dziewuszka z posiadłości, żeby spędzić więcej czasu z braciszkiem. Właściwie nie wiedziała co napisał w tym przeklętym liście ale miała nadzieję, że nic tam głupiego nie umieścił bo normalnie go ukatrupi.
– Hahahaha…ups – zaśmiała się przy nim głośno, wtedy zamknęła usta zatykając rękoma i ugryzła się w język. Jęknęła z bólu, cholera jasna czemu zawsze to musi się jej przytrafiać w takich momentach. Zamilknęła myśląc sobie że faktycznie poza jego pokojem było dość przytulnie. Zauważyła jego reakcję na jej ripostę jak ona to uwielbiała to robić.
– No co? Wiem o tym, ale byłoby fajnie nie sądzisz? – zaśmiała się ponownie podczas rozmowy. Wiedziała że są za młodzi, zarazem nie śpieszyło się do bycia mamą. Po chwili przeczytała pomiędzy kontekstami co do bliźniaków. Stała za jego plecami obserwując jak zaczynał ręką otwierać swoje drzwi. Dziewczyna weszła za nim do środka. Spojrzała się delikatnym wzrokiem więc nie było tak źle. Po oprowadzeniu po pokoju, zobaczyła na ścianie zdjęcie rodziców i dwójkę Lanse i Sybilli. Łza poleciała wtedy przypomniała sobie, że te zdjęcie też posiada w medalionie które otworzyła widząc dwie twarze po przeciwnych stronach. Białowłosa stała przez dobre 5 sekund i usłyszała słowa jego słowa jak on usiadł na łóżku. Podeszła pewnie pogodnie i usiadła obok niego.
– Nie zrobisz mi krzywdy, gdybyś to zrobił dawno temu ale nie zrobiłeś. Jesteś jedyną osobą którą mam w sercu. Nie liczy się dla mnie rodzina z rodu Vi Elibarn i Schnee – odparła krótko dając do zrozumienia, że on jest tym jedynym w którym posiada wsparcie. Sybilla spojrzała się na Lanse wtedy zdjęła bolerko, a pod nim miała krótką bluzeczkę z dekoltem. Udowodni w tym momencie, że nie powinien mieć żadnych blokad. Zdjęła swoje buty siedząc w samych skarpetkach białych na jego pościeli i zbliżyła się delikatnie na kolanach. Na początek nachyliła się że pewnie mógł zobaczyć jej walory na wysokości prawie oczu. Czy miała tak sprowokować Lanse do tego, raczej nieświadomie bo chciała spojrzeć wpierw mu w oczy. Mariko zaczynała obserwować jego zachowanie wtedy przytuliła na chwilę chcąc pokazać czułość i bliskość którą okazuje cały czas. Schyliła swoją głowę kierując swoimi ustami chcąc podarować długi i namiętny pocałunek. Podczas pocałunku delikatnie rękoma oparła o jego obojczyki chcąc dać znać, że chciałaby go położyć na pościeli. A jeśli to zrobi położy Mariko swoje ciepłe ciało na nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 5:10 pm

Jakaż niezdarna była jego siostrzyczka. Przygryzła sobie język w trakcie śmiechu. Ta niezdarność była dosyć urocza, bo mimo 2 dych na karku, to zachowywała się jak nastolatka w okresie buntu. Miała w poważaniu wszystkie zasady etyczne oraz moralne tego świata, byle osiągnąć to czego pragnie. Nie mógł jej winić, kiedyś każdy przechodził okres buntu, ale żeby do teraz ją trzymało!?
Jedno dziecko było ogromnym problemem, podczas gdy Sybilla chciała dwójkę. Koszty są podwajane, a on ze swoim skromnym budżetem nie wiedział czy dałby radę utrzymać siebie, żonę oraz dwójkę dzieci. Wstyd mu zresztą było, że to kobieta miałaby utrzymywać wszystkich. Tak się nie godziło według niego. Zresztą jeśli ktokolwiek z rodziny dowiedziałby się, że przyrodnie rodzeństwo spodziewa się dziecka to momentalnie białowłosa straciłaby na wartości jako karta przetargowa w potencjalnych mariażach, które jak wiadomo mogły przynieść trochę zysków. Tak już zresztą było, że wysoko urodzeni nie mogli ot tak wybierać sobie partnerów, tylko wszystko było za zgodą rodziców. No tak… rodziców, i w tym momencie Lanse na moment spochmurniał.
Istotnie, tatuażysta trzymał w pokoju zdjęcie rodziców oraz siebie i Sybilli. Dzięki technologii komputerowej oraz magii Photoshopa dał radę wyretuszować to zdjęcie i poprawić niedoskonałości, które na nim były. W dodatku bardzo ładnie je przeskalował do formatu A4, by zmieściło się w ramce. Brązowej, taniej, drewnianej ramce, która mimo wszystko brzydka nie była. Ot, taka zwykła prosta rameczka.
Białowłosa bardzo na niego naciskała. Tak bardzo był dla niej ważny, że chciała porzucić dotychczasowe życie? Przecież Schnee się nie odmawia, ani również nie wyprowadza w pole. Miała dla nich jakąś wartość, a gdy tylko dowiedzą się o tym związku to od razu odetną od wszelkiej pomocy. Byli wielką korporacją i nie mogli pozwolić sobie na skandale, a reporterzy tylko czekali na sposobność, by dostać historię roku. Jak sępy, które dostrzegły konającą ofiarę na pustyni Vacuo.
Poczuł jak obok niego przysiadła Sybilla. Materac delikatnie ugiął się pod nią, a ona zdjęła bolerko. Mistralczyk spojrzał w jej stronę pytająco, na poły nieśmiało oraz wyczekująco. Ujrzał wtedy jej dekolt, który pobudzał zmysły swoim poruszaniem się. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, zaś ona mówiła całkowicie poważnie z tym związkiem. Chciała coś udowodnić, a może spełnić od dawna skrywanego żądze tak jak on? Nie protestował, gdy ona go wtuliła w siebie. Przymknął jedynie oczy i przytulił twarz do jej piersi, chłonąc ciepło oraz czułości. Sam również objął Mariko, by zaraz ta zamknęła go w namiętnym pocałunku. Nie mógł już protestować. Poddał się temu i pozwolił swoim uczuciom płynąć. Odwzajemniając pocałunki, które ukochana składała na jego ustach. Napierała na niego, a on ułożył się na łóżku plecami.
+18
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 5:41 pm

Sybilla na dobrą sprawę miała faktycznie dobre relacje z Schnee i jak Vale, ale to nie zmienia faktu, że muszą wtrącać w jej życie. Ciotka sama powiedziała jej że znajdź miłość swojego życia a nikt za Ciebie nie będzie wybierał to były właśnie te słowa które pobudziły młodą do życia.
A wracając do dzieci, to faktycznie może jedno by starczyło czy synek lub córka, a drugie zawsze by było w drodze w ich życiu. W dodatku zdawała sobie sprawę w jakim położeniu są ale to nie zmienia nadal jej uczuć i bycia żoną. Ucieszyła się widząc te zdjęcie rodzinne, bo wygląda że nadal z nimi obcuje nawet jeśli są na ścianie. Uśmiechnęła się lekko ciesząc małą chwilą jak spojrzała ostatni raz na zdjęcie rodziców i dwójki nicponi którymi byli kilka lat temu. Po pewnym czasie białowłosa siedziała na jego pościeli wtedy przytuliła go, a na końcu pocałowała namiętnie. Mariko zawsze mówiła szczerze, już nie jest małym dzieckiem które gada głupoty. Ma 22 lata więc chciałaby w końcu ustabilizować swoje życie, i właśnie to z nim chce.  Pragnęła udowodnić mu jak bardzo go kocha i poczuła jak zaczynał odwzajemniać pocałunki jak byli wtuleni do siebie.

+18
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 6:27 pm

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Sro Lut 07, 2018 7:00 pm

+18
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lanse
Punkty Aury : 3000
avatar
Łowca
http://eclipse.forumpolish.com/t35-the-tale-of-prophet-and-a-guahttp://eclipse.forumpolish.com/t50-guardian-of-the-seven-signs
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Czw Lut 08, 2018 6:02 am

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sybilla
Punkty Aury : 3000
avatar
Członek Atlasu
http://eclipse.forumpolish.com/t52-sybillahttp://eclipse.forumpolish.com/t85-blade-of-sacred-unusual-ice
PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   Czw Lut 08, 2018 10:29 pm

+18
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Gabinet Tatuażu Cat's Eye   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Tatuażu Cat's Eye
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet profesor Lacroix

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Eclipse :: Królestwo Vale :: Miasto Vale-
Skocz do: