Share | 








 

 Ulice Vale

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Ulice Vale   Wto Sty 23, 2018 9:51 pm

Uliczki miasta Vale, które za dnia tętnią życiem, zaś w nocy pustoszeją. Miasto jest względnie bezpiecznie, jednak wieczorami należy zachować ostrożność chodząc samemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dante
Punkty Aury : 0
avatar
Niezrzeszony
http://eclipse.forumpolish.com/t32-dante-kazuhara-w-i-phttp://eclipse.forumpolish.com/t36-semblance-dantego
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Wto Sty 23, 2018 10:20 pm

Późna, wietrzna pora sprawiała że ulice Vale stawały się niebezpieczniejsze. Na każdym rogu czychał cień który mógł rzucać potencjalny agresor. Lepiej nie wychodzić z domu bez broni, nawet w postaci zwykłego noża. Na dachu jednego z budynków pojawiła się postać w niecodziennym stroju. Czerwona maska na jego twarzy mogła przyciągnąć uwagę osób które akurat znalazły się w tym miejscu i postanowiły spojrzeć w górę. Stanął na rogu dachu budynku i spojrzał w dół. Był całkiem wysoko. Upewnił się czy wokół nie było ciekawskich oczy, po czym poszukał wzorkiem balkonu znajdującego się na odpowiedniej wysokości i skoczył w jego stronę. Przeżył ciężkie treningi, więc takie skoki nie sprawiały mu zbyt dużo trudności. Znalazłwszy się na balkonie spojrzał w dół i poszukał kolejnego, aby znów zejść niżej. Zrobił tak jeszcze kilka razy, dopóki nie znalazł się na wysokości z której upadek na ziemię nie zadałby mu żadnych obrażeń. Upadając, zrobił fikołka, aby rozprowadzić siłę po całym ciele, a nie tylko skupiając ją w nogach. Wstał i ruszył w stronę najbliższego zaułka. Tutaj miał czekać jego kolejny kontrakt. Szczegóły dotyczące celu otrzyma po rozmówieniu się ze zleceniodawcą którego miał poznać po białym garniturze. Broń spokojnie siedziała w kaburze. Była naładowana i gotowa do wystrzału.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Sro Sty 24, 2018 4:06 pm

NPC Storyline - Mr. M.
Dante skierował się do zaułka, w którym miał być jego tajemniczy zleceniodawca. W mailu, który dostał na swojego Scrolla, podpisywał się jako Pan M. oraz dodawał w podpisie melonik przewiązany czerwoną wstążką. Pisał, że robota jest dobrze płatna, a szczegóły przekaże w trakcie spotkania w zaułku. Podał nawet wtedy dokładne dane satelitarne tego miejsca, więc nie można było mówić o pomyłce.
W zaułku oparty o jedną ze ścian stał mężczyzna. Wysoki na metr dziewięćdziesiąt. Palił cygaro oraz podpierał się laską z lwią paszczą na rękojeści. Na głowie miał melonik przewiązany czerwoną wstążką, zaś na sobie biały garnitur. Dłonie okryte miał czarnymi rękawiczkami. Gdy usłyszał wchodzącego do zaułka najemnika, odwrócił się w jego kierunku. Wtedy ten miał wyraźny widok na jego twarzy. Gładko ogolony mężczyzna po 50, z wielką blizną przechodzącą przez jego prawe oko, które przybrało białą barwę. Najpewniej było niesprawne z powodu jakiegoś uszkodzenia wywołanego blizną. Wydmuchał dym z cygara i przełożył go sobie na drugą stronę swoich posiekanych ust. Swoim zdrowym, błękitnym okiem spojrzał na najemnika.
- Nikt cię nie śledził? – zapytał basowym głosem i oparł swój ciężar na lasce. Położył na niej obie dłonie i ruszył barkami, aż chrupnęły mu kości. Nawet w garniturze było widać, że Pan M. należał do tych ćwiczących. Definitywnie nie był pierwszym lepszym chudzielcem. Miał szerokie barki i widać było, że trochę mięśni tam ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dante
Punkty Aury : 0
avatar
Niezrzeszony
http://eclipse.forumpolish.com/t32-dante-kazuhara-w-i-phttp://eclipse.forumpolish.com/t36-semblance-dantego
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Sro Sty 24, 2018 6:50 pm

Najemnik wszedł do zaułka. Jego wzrok od razu przykuł jegomość w białym garniturze, białym meloniku z czerwoną wstążką i laską z głownią w kształcie łba lwa. Zwrócił się w stronę Kaptura, który na szybko ocenił z kim na do czynienia. Wysoki, może tak wysoki jak sam Dante. Szerokie barki i uwydatnione mięśnie świadczyły o tym że intensywnie ćwiczył. Twarz na którą patrzył mogła mieć około piędziesiątki i posiadała jedną bliznę przechodzącą pionowo przez prawe oko. Po dokładniejszym przyjrzeniu się, zobaczył że oko jest niesprawne. Gdyby doszło do walki, najemnik mógłby trzymać się prawej strony swego przeciwnika. Zyskałby dzięki temu znaczną przewagę ale zleceniodawca nie był pierwszą, lepszą osobą z ulicy i pewnie nieszczędził grosza na ochronę. Dante niewątpił że pewnie teraz obserwuje go czujne oko jednego z ochroniarzy. Może nawet snajper z palcem na spuście, gotowy wystrzelić w każdej chwili. Jeśli był to strzelec, to musiał celować z jednego z budynków naprzeciwko zaułka. Jest szansa że snajperów byłoby więcej. Wtedy najemnik mógłby mieć problem. Wszystkich by nie zabił. Zleceniodawca mógłby posłużyć jako zakładnik lub żywa tarcza. Podbiegnięcie do niego nie byłoby problemem, nawet gdyby posiadał broń. Mógłby wyrzucić pod siebie bombę dymną, odskoczyłby w bok, wystrzeliłby w kolano staruszka, podbiegłby, złapał i stanąłby za nim, używając go jako karty przetargowej. Małoprawdopodobne aby taka sytuacja miała miejsce, więc czemu Czerwony tak planował? Taki zawód. Musi być przygotowany na każdą ewentualność kiedy spotykał kogoś po raz pierwszy. Nawet gdyby była najbardziej nieprawdopodobną i głupią.
-Nikt mnie nie śledził... Kim jest cel? Interesują mnie każde, nawet najmniejsze, informacje.-
Stał prosto i patrzył w oczy Pana M. Ręce trzymały się blisko kabur.
-Masz jakieś dokładne życzenia dotyczące zadania?-
Głos Czerwonego Kaptura niewyrażał żadnych uczuć.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Czw Sty 25, 2018 3:00 am

NPC Storyline - Mr. M.
- Od razu do interesów. Za to lubię najemników. Przynajmniej nie macie żadnych ideałów, za które walczycie i innych pierdół, które mogą przeszkodzić w pracy – powiedział uśmiechając się lekko. Wyjął sobie po chwili z ust cygaro, by strzepać z niego popiół i ponownie umieścił je tam gdzie wcześniej było. Zaciągnął się mocno i wydmuchał z płuc dym tytoniowy. Pracodawca czuł się tutaj swobodnie, bardzo swobodnie. Zaułek był tak na dobrą sprawę pułapką bez wyjścia, gdyby chciało się na kogoś czaić. Zleceniodawca też nie był pierwszym lepszym gangsterem z ulicy, by zginąć w jakimś tam zaułku z rąk najemnika. Za stary był na to. Zleceniodawca sięgnął do wewnętrznej kieszeni garnituru i wyciągnął z niej scroll. Przeklikał kilka razy, a scroll Dantego dostał wiadomość. Tu już kwestia tylko czy miał ustawiony jakiś dźwięk powiadomienia o mailu, czy też nie.
- Schnee Dust Company ma magazyn na obrzeżach miasta. Jest w nim paczka, która nas bardzo interesuje, aczkolwiek Atlasowcy nie są zbyt skłonni nam jej wydać – powiedział znów sięgając po cygaro i zaczął nim gestykulować. Ton miał dosyć obojętny, jak również nie czuł się zbyt zobligowany, by przestrzegać jakoś specjalnie zasad etykiety wobec najemnika. Tamten był tylko narzędziem w jego rękach. Pan M płacił, więc też wymagał, by zadanie zostało należycie wykonane. Oczywiście z wypowiedzi można było mniej więcej domyślić się jaki był charakter zadania.
- Paczka ma być jutro wieczorem przetransportowana do doków powietrznych. Rozumiem, że nie masz na tyle dużych jaj, by wskoczyć na okręt pełen rycerzy, paladynów oraz dobrze wyszkolonych żołnierzy Atlasu, więc proponuje dobrać się do niego w trakcie transportu – powiedział i spojrzał na cygaro, które już w większości było wypalone. Upuścił je i przygniótł laską, by za chwilę sięgnąć po następne cygaro z wnętrza garnituru. O dziwo nie miał zapalniczki takiej tradycyjnej rzecz jasna. Po prostu sobie przystawił głowę laski, z której wydobył się mały płomyk zapalający cygaro. Wpadnięcie na okręt Atlasu było często uznawane za samobójstwo. Jeśli kogoś nie rozwaliła automatyczna obrona, to zrobiłyby to roboty oraz żołnierze. Może i byli nadętymi wojskowymi, jednak najlepsza broń pochodziła własnie z ich fabryk.
- Jest to coś co interesuje moich współpracowników. Jak okażesz się użyteczny, to może nawet ich poznasz i zarobisz nieco grosza– stwierdził obojętnie, aczkolwiek Pan M miał już konkretny plan na wypadek, gdyby Dante zawalił sprawę. Zresztą to było dosyć typowe dla gangsterów, że karali lepiej, niż niejedne służby porządkowe – Paczka to skrzynia 50x50x50. Jedyne moje życzenie, to by zawartość nie została uszkodzona i byś jej nie otwierał. Rozumiemy się? – zapytał i nachylił się lekko nad laską w stronę najemnika. Dając mu jasno do zrozumienia gdzie są granice ich współpracy oraz przez jaką rzecz może zawalić misję. Jeśli zaś spojrzał do swojego scrolla to było tam zdjęcie skrzyni. Metalowy zasobnik, w którym zwykle Atlas przewozi sprzęt. Zamykany na dwa standardowe zamki wojskowe. Była też mapka z zaznaczonym magazynem, w którym trzymany jest łup. Znalazły się również pojedyncze zdjęcia ukazujące kilka atlesiańskich rycerzy model 200 oraz jednego paladina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dante
Punkty Aury : 0
avatar
Niezrzeszony
http://eclipse.forumpolish.com/t32-dante-kazuhara-w-i-phttp://eclipse.forumpolish.com/t36-semblance-dantego
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Czw Sty 25, 2018 1:01 pm

Sięgnął do kieszeni kurtki od razu gdy poczuł że jego Scroll wibruje. Poklikał kilka razy i pojawiły się zdjęcia celu, kilku rycerzy Atlasu i jednego z Paladynów. Do tego dołączona mapa wskazująca gdzie ma się udać. Oglądając cel i magazyn, jednocześnie słuchał co mówi jego zleceniodawca. Gdyby takie życzenie miał Pan M. to Dante zaatakowałby statek. Oczywiście, równałoby się to z o wiele większym wynagrodzeniem. Odwrócił wzrok od Scrolla i spojrzał na zleceniodawcę w momencie, gdy ten zapalał cygaro. Jako zapalniczki używał swej laski. A dokładniej, jej głowni. Najemnik nie potrzebował takich bajerów. Jemu zależało tylko na tym, aby być jak najskuteczniejszym w walce, a aby to osiągnąć potrzebował pieniędzy. Dużo pieniędzy. Zmrużył oczy i zastanowił się przez chwilę. Magazyn ma coś ważnego, a więc posiada również dobrą ochronę. Głośne wejście równa się śmierci. Musiał poszukać bocznego, niepilnowanego wejścia i wejść po cichu. Jak wykradłby skrzynkę? To zależy od tego jaką obstawę by miała. Kilku zwyczajnych rycerzy to nie problem, zwłaszcza jeśli chce działać po cichu. Ale gdyby było ich więcej? Musiałby się odkryć i zaatakować ich bezpośrednio. Zawsze mógłby też poczekać aż wyjmą ją z magazynu i będą czekać na okręt. Wtedy wystarczyłoby ich pozdejmować korzystając z karabinu snajperskiego, a potem dobiec, zabrać paczkę i uciec, eliminując po drodze przeszkody. Musiałby się pośpieszyć.
-Tak. Rozumiemy się. Wypłatę dostaję po przekazaniu paczki. Zlecenie przyjęte.-
Odwrócił się, poszukał odpowiedniej metody wejścia i szybko wrócił na dach z którego zeskakiwał. Rozejrzał się wokół i ruszył dachami w stronę magazynu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Punkty Aury : Over 9000
avatar
Admin
PisanieTemat: Re: Ulice Vale   Pon Sty 29, 2018 7:06 pm

Pan M. odprowadził wzrokiem wspinającego się na dach najemnika. Gdy ten był już dostatecznie daleko, mężczyzna musiał wykonać dosyć ważny dla niego telefon.  Zaciągnął się mocniej cygarem i wydmuchnął z ust znaczną ilość dymu tytoniowego. Potem wyciągnął Scrolla i zadzwonił na jakiś numer. Na wyświetlaczu była tylko ikonka kontaktu z maską arlekina zamiast twarzy. Mężczyzna zbliżył urządzenie do ucha. Był trochę zdenerwowany, zresztą jak zawsze podczas rozmowy z TĄ konkretną osobą. [/size]
- Załatwione. Wysłałem odpowiedniego człowieka, by zdobył ładunek – powiedział M. Po chwili osoba po drugiej stronie rozłączyła się, jakby przyjmując do wiadomości, że ktoś się zajmie tym zadaniem. Niedługo potem Pan M. pomachał dłonią, a z okien wychyliło łeb kilku jego ludzi, którzy całą akcję ubezpieczali. Jeden nawet wylazł ze śmietnika w zaułku. Otrzepał się ze śmieci i poszedł w stronę swojego szefa. [/size]
- Perymetr zabezpieczony szefie. Kto to był? – zapytał bandzior, ściągając skórkę od banana ze swojego ramienia. M. tylko obrócił się w jego stronę, a na jego ustach wykwitł bardzo paskudny uśmiech. Z ust wydał basowy śmiech, wyciągając z kieszeni garnituru niewielką obręcz, która po przyciśnięciu rozłożyła się, tworząc kapelusz. Czarny melonik z czerwoną wstążką i asem pik zaczepionym o nią. Gangster nałożył go sobie na głowę.
- To jest pionek, który otworzy nam drogę. Szykować kapelusze, dzisiaj dobierzemy się do zbrojowni Atlas – zakomenderował swojemu człowiekowi, który bez słowa sprzeciwu zaczął wykonywać telefony.
Dante, gdy dotarł na miejsce, w którym trzymany był przedmiot mógł zobaczyć, że magazyn jest ogrodzony siatką. Najpewniej jest ona pod napięciem patrząc po kilku martwych szczurach, które leżały tuż przed nią. Na budynku zaś w każdym rogu ustawione były po dwie kamery, by jednocześnie filmowały obie strony. Nigdzie nie widać było Paladina, ale za to Atlesiańscy rycerze model 200, patrolowały teren wokół magazynu. Poruszały się trójkami oraz uzbrojone były w karabiny laserowe. Najnowsza technologia Atlas. Na zewnątrz patrolujących grupek była trójka. Patrolowały od połówek. Gdy jedna była na tyle magazynu, to druga patrolowała z przodu. Trzecia zaś stale przebywała przed głównym wejściem do magazynu. W odległości 5 metrów od siatki podpiętej pod prąd, były kolejne budynki magazynów portowych. Chociaż przeskoczenie z budynku na budynek byłoby dosyć trudne, gdyż siatkę i budynek dzieliło kolejne 5 metrów. Na tyle magazynu Atlasu było kilka beczek oraz pustych kartonów przeznaczonych do utylizacji. Również znajdowały się tam wózki do transportu dóbr. Widłowe rzecz jasna.  Na niebie w oddali zaś wisiały 2 okręty Atlasu, zaś trzeci zacumowany był w porcie.
/Dante ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Ulice Vale   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Vale
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Eclipse :: Królestwo Vale :: Miasto Vale-
Skocz do: